Joannę Dyrkacz mogli oglądać widzowie 5. sezonu "Sanatorium miłości". Okazuje się, 68-latka ma zamiłowanie nie tylko do pokazywania się przed kamerą, ale również przed obiektywem fotografa. Wróciła do zawodu, który porzuciła ponad dwie dekady temu. Jest przekonana, że pozwoliły na to zmiany w branży modelingowej.
To jest niesamowite, co się dzieje w tej chwili. Bardzo się z tego cieszę, bo rzeczywiście grupa 60+ jest obecna w marketingu na każdym poziomie. Nie tylko w modzie, ale także w reklamach - opowiadała w "Pytaniu na śniadanie".
Bohaterka "Sanatorium miłości" dodała, że osoby po 60. roku życia są ważną grupą odbiorców. Przyznała, że jej przygoda z modelingiem to dowód, że w reklamach i na fotosach klienci chcą oglądać "prawdziwe kobiety, których wygląd odpowiada produktom kierowanym do ich pokolenia". Stwierdziła, że dojrzałość jest jej największym atutem.
Jesteśmy motywacją dla kobiet w każdym wieku. Wiek nie ma znaczenia, trzeba spełniać swoje marzenia. Osiągnęłam spokój, nie boję się niczego, niestraszne mi porażki – komentowała.
Joanna z "Sanatorium" pierwszy raz próbowała modelingu, gdy miała 40 lat
Joanna Dyrkacz z "Sanatorium miłości" po raz pierwszy miała styczność z pracą modelki w wieku 40 lat. Mieszkała wówczas w USA. Przeprowadziła się tam w młodości. Przez pewien czas prowadziła własną działalność gospodarczą. Pamięta, co mówiono jej na spotkaniach zawodowych - że powinna spróbować sił jako modelka. Długo do tego dojrzewała.
Ja mam nietypową karierę, bo rzeczywiście zaczęłam modelowanie, mając 40 lat, a 30 lat temu to było niemożliwe - wspominała.
Nie było łatwo. Agencje w Nowym Jorku nie były zainteresowane modelkami w jej wieku. Modelka Eileen Ford powiedziała jej, że jest piękna, choć zbyt dojrzała, by rozpocząć karierę. Więcej nadziei dała jej Donna Karan, która zaproponowała jej kontrakt. Joanna Dyrkacz wycofała się z zawodu w 2008 r.