Łukasz z "Rolnik szuka żony" o hejterach. "Dlaczego takie rzeczy piszą?"

W czwartek 10 września odbyło się spotkanie prasowe z uczestnikami 13. sezonu "Rolnik szuka żony". Łukasz w rozmowie z Interią opowiedział o podejściu do nieprzychylnych komentarzy na swój temat, które pojawiły się w sieci. "Byłem przygotowany na to, że może być dużo hejtu" – przyznał. Miał jedną radę dla krytyków.

Łukasz z 13. sezonu "Rolnik szuka żony" reaguje na komentarzeŁukasz z 13. sezonu "Rolnik szuka żony" reaguje na komentarze
Źródło zdjęć: © AKPA
Kacper Kulpicki

Po emisji 1. odcinka "Rolnik szuka żony" widzowie zrecenzowali poczynania bohaterów 13. sezonu. Dużo emocji wzbudził Łukasz, który sam prowadzi gospodarstwo rolne nad morzem i jednocześnie pracuje jako informatyk. Choć większość internautów chwaliła jego zaradność i realizację swoich pasji, pojawiły się również krytyczne komentarze. Sam zainteresowany przeczytał kilka z nich.

Dużo już czytałem tych komentarzy, takich niewłaściwych, niepoprawnych. Czasami się dziwię ludziom, dlaczego takie rzeczy piszą? Jeśli ich nie zweryfikowali, nie sprawdzili, nikt o nich nie rozmawiał i przez to niektórzy pochopnie oceniają moją osobę, ale... to tak będzie. Przed programem mieliśmy rozmowę z psychologiem, [...] byłem przygotowany na to, że może być dużo hejtu, bo trochę łamię koncept takiego rolnika z dziada pradziada i pokazuję to w innej odsłonie. Taka jest moja droga i ja się nie będę wstydził, nie będę się krępował. Jestem szczery, naturalny – wyznał w Interii.

Łukasz z 13. edycji "Rolnik szuka żony" dał do zrozumienia, że dopuszcza krytykę, jeśli jest ona konstruktywna. Poradził hejterom, że jeśli nie zdołają spełnić tego wymogu, nie powinni zabierać głosu.

Myślę, że mówienie o uczestnikach jest okej, gdy nie przekracza pewnych granic. Jak się czegoś nie wie, to lepiej się nie wypowiadać – skwitował.

Łukasz zgłosił się do "Rolnik szuka żony 13". Mówi o reakcji rodziny

Zdradził również, jak bliscy zareagowali na jego zgłoszenie do randkowego show TVP. Przypuszczali, że dobrze poradzi sobie przed kamerą, bo jest przyzwyczajony do publicznych wystąpień. Łukasz zaznaczył jednak, że mówienie o uczuciach jest dużo trudniejsze niż np. o sprawach zawodowych.

Wszyscy mi kibicowali. Powiedzieli, że to swego rodzaju odwaga jest, żeby taką rzecz zrobić przed kamerami, trochę się pokazać. Każdy z moich bliskich wie, że jestem osobą bardzo zamkniętą. [...] Miałem okazję brać udział w wielu wydarzeniach i wystąpić na międzynarodowych scenach. Więc może nie czuję takiego wielkiego stresu przed kamerą, ale jednak co innego jest robić pewne rzeczy biznesowe, a co innego jest otwierać się tak emocjonalnie na pewne rzeczy. To było trudne – podsumował w Interii.
Wybrane dla Ciebie