Anna Karczmarczyk od lat otwarcie mówi o swoim zainteresowaniu duchowością i rozwojem osobistym. W rozmowie z Plejadą przyznała, że inaczej odbiera świat i stara się zwracać większą uwagę na intuicję oraz energię.
Jak wspomina, jej zainteresowanie tymi tematami sięga dzieciństwa. Aktorka twierdzi, że przez wiele lat widywała duchy.
Anna Karczmarczyk widywała ducha w domu rodziców
Karczmarczyk powiedziała, że duchy miała widywać mniej więcej do 13. roku życia. Jeden z nich miał pojawiać się w sypialni jej rodziców. Według jej relacji był to mężczyzna pochodzenia żydowskiego, który przyglądał się jej.
Na początku się go bałam, ale później specjalnie chodziłam do rodziców, żeby go zobaczyć. Kładłam się na ich łóżku i machałam mu na dobranoc - wspominała aktorka w wywiadzie dla Plejady.
Karczmarczyk zwróciła uwagę na miejsce, w którym dorastała. Wychowywała się na osiedlu położonym między Otwockiem a Karczewem. Jak podkreśliła, Otwock przed laty był w dużej mierze zamieszkiwany przez społeczność żydowską, a w Karczewie znajduje się duży cmentarz żydowski.
Jej rodzice mieli przyjmować opowieści córki bez podważania ich prawdziwości. Aktorka twierdzi, że nie próbowali przekonywać jej, że to wyłącznie wyobraźnia.
- Mocno wierzę w to, że dzieci widzą duchy - powiedziała Karczmarczyk w rozmowie z Plejadą. Dodała, że sama z czasem straciła tę "czujność", jednak jej zdaniem niektórzy ludzie mają takie doświadczenia przez całe życie
"Udało mi się poznać sześć moich poprzednich wcieleń"
Aktorka przekonuje również, że wierzy w istnienie świata duchowego oraz reinkarnację. Jak wyznała, miała osobiście doświadczyć tego, jak praca z podświadomością może wpływać na życie.
- Wierzę w reinkarnację, w wędrówkę dusz. Udało mi się poznać sześć moich poprzednich wcieleń. Nie wszystkie były dobre, ale wszystkie są częścią mnie - powiedziała.
Jak tłumaczyła, w poznaniu poprzednich wcieleń miała pomóc jej między innymi hipnoterapia.
Do zainteresowania tego typu metodami doprowadziły ją trudne doświadczenia. Karczmarczyk opowiedziała, że przechodziła poważne kryzysy emocjonalne, które wiązała przede wszystkim z pracą. W pewnym momencie przez około pół roku miała niemal nieustannie płakać.
Karczmarczyk o hipnoterapii. "Nikt nie wiedział, co mi jest"
Aktorka wspominała, że szukała wówczas różnych sposobów, aby sobie pomóc. Jedną z sugestii otrzymała od teściowej, która zaproponowała jej udział w ustawieniach systemowych.
Karczmarczyk spotkała się następnie z Gerhardem Walperem, którego określiła jako prawą rękę Berta Hellingera. Jak relacjonowała w rozmowie z Plejadą, podczas spotkania mężczyzna miał poruszyć temat dotyczący jej domu, o którym — w jej ocenie — nie mógł wcześniej wiedzieć.
Aktorka opisała to doświadczenie jako przełomowe. Po spotkaniu miała poczuć wyraźne rozluźnienie i, co szczególnie zapamiętała, przestać płakać.
To właśnie wtedy miała dojść do przekonania, że istnieje rzeczywistość wykraczająca poza to, co można bezpośrednio dostrzec. Później zaczęła zgłębiać kolejne obszary duchowości, między innymi astrologię.
Karczmarczyk w rozmowie z Plejadą podkreślała, że jej spojrzenie na te kwestie wynika przede wszystkim z osobistych doświadczeń. - Trudno mi uwierzyć w to, że tylko my tu jesteśmy i tylko to, co nasze, jest dobre i prawdziwe - stwierdziła.