Marta Paszkin poznała Pawła Bodziannego w 7. edycji "Rolnik szuka żony". Napisała do niego list, później zaprosił ją na gospodarstwo, gdzie się poznawali aż do finału. Udział w programie zmienił jej życie – przeprowadziła się na wieś, założyła rodzinę. Wspólnie z mężem wychowuje dzieci.
Takiej samej gotowości na odważne życiowe decyzje oczekiwała od uczestników 13. sezonu. Wygląda na to, że wątpliwości miała wyłącznie co do kandydatek i kandydatów. Zasugerowała, że nie wszyscy byli na to zdecydowani.
Jeżeli jest motywacja, żeby poznać tę drugą osobę, którą się zobaczyło w wizytówce, to jak najbardziej iść. Zebrać się na odwagę i pójść. Motywacją ma być poznanie się z tą osobą i wizja taka, że się wierzy w to, że można by się było przeprowadzić. Bo to też jest ważne. A nie to, że dziewczyna czy facet przyjadą i się dopiero zastanawiają – komentowała w Party.
Marta Paszkin poradziła im, by udział w "Rolnik szuka żony" traktowali jako deklarację, że chcą się zakochać i stworzyć fundamenty pod relację na całe życie. W 1. odcinku nie u wszystkich dało się to zauważyć.
Jeden z kandydatów Justyny podczas pierwszej randki przyznał się, że nie obejrzał dokładnie jej wizytówki. Nie wiedział, czym zajmuje się w swoim gospodarstwie. Rolniczka szybko zakończyła rozmowę.
Justyna z "Rolnik szuka żony": "Jestem dojrzała na trwały związek"
Również 22-letnia Justyna wzbudziła kontrowersje wśród widzów. Niektórzy zarzucali jej, że nie jest na tyle dojrzała, by myśleć o założeniu rodziny. Sama zainteresowana uważa, że jest inaczej, o czym zapewniła przed kamerami Martę Manowską. Na jej wizytówkę odpowiedziało ponad stu mężczyzn.
Uważam, że jestem gotowa. Jestem dojrzała na trwały związek i jestem gotowa poznać odpowiedniego kandydata na mojego partnera życiowego. [...] Czuję się bardzo dobrze – mówiła w 1. odcinku 13. sezonu "Rolnik szuka żony".