Sam się sobie dziwię i wciąż pytam, skąd we mnie ta komiczność. Moje życie było dość dramatyczne, poza przedwojennym dzieciństwem, bo wtedy dorastałem w kochającej rodzinie. Szczerze mówiąc, jest we mnie więcej tragizmu niż komizmu, a raczej tragiczny komizm. Źródeł tego szukam w czasie okupacji: straciłem ojca, jako 13–14-latek z Szarych Szeregów spędziłem trzy miesiące w kieleckim więzieniu, na gestapo, gdzie mnie "badano" i tylko cudem ocalałem – mówił po latach Wiesław Gołas.
Jak się okazało, w czasie II wojny światowej aktor trafił do tej samej więziennej celi, w której wcześniej przetrzymywano jego ojca. Teofil Gołas nie miał jednak tyle szczęścia co syn. Był ogniomistrzem w 2. Pułku Artylerii Lekkiej Legionów, a w kampanii wrześniowej walczył w Armii Łódź pod Modlinem. Po klęsce dostał się do niewoli, z której uciekł w trakcie transportu do oflagu.
Później zaangażował się w działalność konspiracyjną. Niemcy zatrzymali go, a następnie wysłali do obozu koncentracyjnego na Majdanku. Zginął tam prawdopodobnie w 1942 r. Czternastoletni Wiesław, ps. Wilk, trafił do tego samego więzienia, w którym wcześniej osadzono jego ojca.
Siedziałem w tej samej celi, gdzie przedtem trzymano ojca. Boże Narodzenie 1944 r. spędziłem w więzieniu. Cela była przepełniona, a jako najmłodszy dostałem najgorsze miejsce: spałem z głową przy kiblu. (...) Gestapowcy przychodzili zwykle nocą i wyprowadzali kogoś na przesłuchanie. Słychać było krzyki i jęki, bo Niemcy celowo otwierali drzwi pokoju przesłuchań. (...) Dobrze pamiętam szafę, w której trzymali "narzędzia" do wymuszania zeznań. Raz pobili mnie tak mocno, że z bólu zrobiłem pod siebie i nie byłem w stanie o własnych siłach wrócić do celi"- wspominał w książce"Gołas", będącej zapisem rozmowy aktora z córką Agnieszką Gołas.
Wiesław Gołas zmarł 9 września 2021 r., miesiąc przed 91. urodzinami. Pochowano go na Starych Powązkach w Warszawie, w grobie wykupionym jeszcze za jego życia.