Stan Borys w 2019 r. przeszedł udar niedokrwienny. Trafił do szpitala. W tym czasie miał zaplanowaną trasę koncertową po USA (miał odwiedzić 13 miast). Organizatorką tournée była partnerka piosenkarza, Anna Maleady. Wciąż pamięta moment, gdy przyjechała do niego, do szpitala. Wówczas liczyło się tylko to, by wyzdrowiał.
Położyła mi dłoń na czole. Ja prawie się popłakałem ze szczęścia. I od tamtej pory jest ze mną cały czas – wspominał w "Pytaniu na Śniadanie".
Dodał, że partnerka przypomina mu o regularnym braniu leków, przyjmowaniu płynów oraz rehabilitacji, dzięki której czuje się coraz lepiej. Anna Maleady wychodzi z założenia, że w związku trzeba trwać na dobre i na złe.
Siedemnaście lat: dziesięć lat w zdrowiu, siedem w chorobie. Jak przychodzą ciężkie dni, wtedy miłość się sprawdza. [...] A rehabilitacja musi być kontynuowana. Ona musi być systematyczna – podkreśliła.
Stan Borys nie powrócił do intensywnego koncertowania sprzed 2019 r. Obecnie nie pozwalają mu na to m.in. problemy z gardłem. Mimo to wciąż poprawia swoją sprawność i stosuje się do rad fizjoterapeutów.
Miałem operację w Kajetanach i jest coraz lepiej. [...] Ja nie mam mrocznych dni – zaznaczył.
Partnerka 85-letniego artysty pełni nie tylko funkcję jego menedżerki. Jest również stylistką i stara się, by charakterystyczny wizerunek ukochanego przetrwał. Zapewniła jednak, że to on ma ostatnie słowo.
Ja ci będę wyszukiwać różne kreacje, a ty będziesz akceptował. Albo tak, albo nie – relacjonowała w "Pytaniu na śniadanie".
Udar Stana Borysa. Tak się objawiał
Pierwsze niepokojące sygnały nadchodzącego udaru pojawiły się, gdy Stan Borys po intensywnym dniu pracy pojechał z przyjaciółmi na kort tenisowy. Jeden z kolegów zauważył, że artysta podczas chodzenia zaczepia i wyraźnie ciągnie za sobą lewą nogę.
Nie zdawał sobie sprawy, że może to być objaw udaru. Przyjaciele odwieźli go do domu, ale kilka dni później stracił równowagę i upadł. Dopiero rozmowa telefoniczna z zaprzyjaźnionym lekarzem, który usłyszał jego niewyraźną mowę, sprawiła, że natychmiast wezwano karetkę.