Dorota z "Rolnik szuka żony" kilka dni temu opublikowała wpis, w którym poinformowała o rozstaniu z Waldemarem. Dzień później również on złożył oświadczenie, które – ku zaskoczeniu internautów – w całości poświęcił córce, ani razu nie wspominając o byłej partnerce.
Spekulacje fanów nie ustały. Na profilach byłych zakochanych dyskutowali, że rozpad związku "był kwestią czasu", ponieważ rolnik miał nie być skory do małżeństwa. Na te przypuszczenia zareagowała Dorota.
Powód, dla którego nie było ślubu, był jednym z kilku – zaczęła tajemniczo, po tym dodała: Ślub? Przy intercyzie? Dla pieniędzy? Tylko jaki majątek, skoro wszystko miało być rozdzielone? – czytamy na Instagramie.
Internauci nie ukrywali, że sytuacja Doroty ich martwi. Bohaterka 10. edycji "Rolnik szuka żony" po rozstaniu samotnie będzie zajmowała się nie tylko synem z poprzedniego związku, ale również córką, urodzoną w 2024 r. Dominiką. Waldemar w oświadczeniu zapewnił o miłości do dziewczynki, jednak zapowiedział, że będą dużo rzadziej się widywać.
"Dzieci szkoda i Doroty, samotnej matki", "Waldi powinien doprowadzić do ślubu, bo drugiej takiej fajnej już nie spotka", "Panie Waldku, można się umówić na opiekę naprzemienną i uczestniczyć w życiu dziecka", "Dorota wróci do Szczecina z dwójką, ciekawe, jaką znajdzie pracę", "To smutne, ale widocznie tak miało być. Nie wszyscy chcą żyć bez ślubu" – dywagowali.
"Rolnik szuka żony". Dorota dała Waldemarowi drugą szansę
Relacja Doroty z Waldemarem od dawna była skomplikowana. Podczas nagrań do "Rolnik szuka żony" hodowca krów z Kujaw zdecydował o eliminacji Doroty, by móc dalej poznawać wyłącznie Ewę.
Gdy ta znajomość nie przetrwała, rolnik postanowił poprosić Dorotę o drugą szansę. Zgodziła się, a po kilku miesiącach razem z synem przeprowadziła do ukochanego do wsi Pakość. Związek trwał 3 lata, ale w tym czasie nie brakowało - jak określała - "rodzinnych burz".