Stefan Martyka po wojnie stał się dla wielu symbolem komunistycznej propagandy, a jego radiowe wejścia przerywały inne programy, najczęściej muzyczne. W 1951 r. czterech członków podziemnej organizacji "Kraj" przeprowadziło na niego zamach, zakończony śmiercią aktora po kilkunastu minutach.
Kim był Stefan Martyka?
Martyka był przedwojennym aktorem. Z pierwszego małżeństwa z aktorką Marią Sierską, które rozpadło się tuż po wojnie, miał córkę Teresę, późniejszą dziennikarkę Polskiego Radia. W Teatrze Polskim poznał swoją drugą żonę, znaną aktorkę Zofię Lindorfównę. Jak wynika z przekazów, wcześniej była ona zamężna z Józefem Węgrzynem. Co ciekawe, Lindorfówna także miała córkę Teresę; obie dziewczynki miały w tym samym czasie po osiem lat.
"Fala 49" w Polskim Radiu
Po latach Martyka zasłynął jako prowadzący audycję w Polskim Radiu, znaną jako "Fala 49". Pojawiała się ona nieregularnie i włączała się w trakcie innych programów, z reguły muzycznych. Zapowiedź stylizowano na komunikat wojskowy: "Tu Fala 49, tu Fala 49. Włączamy się".
Audycja miała polityczny i propagandowy charakter. W jej treści Martyka uzasadniał m.in. procesy polityczne wytaczane byłym akowcom. Atakował też "imperializm" Stanów Zjednoczonych i innych państw Zachodu.
Spór o autorstwo tekstów. "Głos" czy zaangażowany propagandzista?
W opowieści żony Martyka miał być przede wszystkim wykonawcą: przypadkowym narzędziem, tarczą i speakerem, który nie przygotowywał materiałów samodzielnie. Według tej wersji otrzymywał tekst tuż przed emisją, a jego zadanie ograniczało się do odczytania go na antenie.
Inaczej sprawę przedstawiał ówczesny wiceminister kultury Włodzimierz Sokorski. Utrzymywał, że Martyka angażował się ideowo i sam pisał swoje wystąpienia. Niezależnie od tego, która z relacji jest bliższa prawdy, Martyka stał się dla wielu rozpoznawalnym znakiem propagandy komunistycznego reżimu i symbolem kolaboracji.
Marek Hłasko o Martyce w "Pięknych dwudziestoletnich"
Postać Martyki pojawiła się też u Marka Hłaski w książce "Piękni dwudziestoletni". Autor opisywał go w skrajnie brutalnych słowach:
Niejaki Stefan Martyka, aktorzyna trzeciorzędny, który prowadził w Polskim Radiu audycję pod tytułem "Fala 49". Bydlę to włączało się przeważnie w czasie muzyki tanecznej, mówiąc: "Tu Fala 49, tu Fala 49. Włączamy się". Po czym zaczynał opluwanie krajów imperialistycznych; przeważnie jednak wsadzał szpilki w pupę Amerykanom, mówiąc o ich kretynizmie, bestialstwie, idiotyzmie i tego rodzaju rzeczach – następnie kończył swą tyradę słowami: "Wyłączamy się"." - pisał Marek Hłasko.
Zamach 9 września 1951 r. i późniejsze wyroki
9 września 1951 r. czterech członków podziemnej organizacji "Kraj" (Ryszard Cieślak, Lech Śliwiński, Tadeusz Kowalczuk i Bogusław Pietrkiewicz) zaatakowało Martykę. Napastnicy wtargnęli do środka, podając się za członków rzekomej organizacji ZMK. Dotkliwie pobili Zofię Lindorfównę oraz gosposię.
Samego Martykę Ryszard Cieślak najpierw ogłuszył uderzeniem rękojeścią pistoletu, a następnie postrzelił w głowę. Aktor zmarł po kilkunastu minutach.
W tekście wskazano, że choć zamach początkowo okazał się skuteczny, sprawcy wpadli kilka miesięcy później. Zostali wydani przez Krystynę Metzger, korektorkę w redakcji "Sztandaru Młodych". Według opisu załamała się w trakcie śledztwa, prowadzonego po włamaniu do mieszkania posła na Sejm Hieronima Dobrowolskiego.
Cieślak, Śliwiński, Kowalczuk i Pietrkiewicz zostali skazani na karę śmierci. Wyrok wykonano 13 maja 1953 r. Krystynie Metzger zamieniono wyrok na dożywocie, ponieważ była w ciąży.
Stefan Martyka został pochowany w grobie rodzinnym żony na Starych Powązkach. Jak podano, jego pogrzeb miał charakter dużej akcji propagandowej władz PRL.