Sławek "Jastrząb" z "Rolnicy. Podlasie" jest częstym gościem w gospodarstwie Andrzeja i Gienka z Plutycz. Choć widzowie oglądają go od wielu sezonów, wielu z nich dopiero teraz dowiedziało się o historii jego pseudonimu. Przyjaciel Onopiuków opowiedział anegdotę z czasów, gdy hodował gołębie.
Wytłumaczę, bo to nie jest żaden wstyd i przestępstwo. Ile razy by się nie poszło do sklepu, zawsze się czegoś zapomni. Zapomnieliśmy razem z żoną, co było potrzebne do obiadu. No i ja mówię, że się przejdę do sklepu sam. No i wypuściłem gołębie i najlepszego jastrząb trzepnął. Za 500 czy za 1000 zł chrapnął... zaczął.
Ta sytuacja go zasmuciła. Gdy dotarł do sklepu, koledzy zaczęli dopytywać o powód jego mizernego nastroju. Gdy wyjaśnił im, co dokładnie się stało, postanowili od tego momentu wołać na niego "Jastrząb".
Pytali: "Sławek, czemu ty taki smutny?" Odpowiedziałem: "Bo jastrząb mi gołębia porwał". "Jastrząb" brzmi cholernie dostojnie, diabelnie sympatycznie – relacjonował.
Sławek "Jastrząb" z "Rolnicy. Podlasie" wspomniał również, że w młodości mieszkał w Białymstoku. Nie planował powrotu na wieś, jednak zrobił to na prośbę ojca. Musiał pomóc mu w hodowli wspomnianych gołębi oraz lisów.
Lisy hodowałem, ojciec hodował i mnie z Białegostoku ściągnął. Moda była, a szkoda było stada podstawowego wybijać, to mnie zwerbował, bo przyjeżdżałem na wakacje to ojcu pomagałem. I przyjechałem. Najpierw gołębniki zbiłem, a lisy miałem, bo ojciec zostawił – mówił przed kamerą.
"Jastrząb" i Gienek z Plutycz z "Rolnicy. Podlasie". Jak się poznali?
Dzięki opiece nad ptakami udało mu się poznać Gienka Onopiuka. Pewnego razu wybrał się do Plutycz, by kupić pokarm dla gołębi. Ponad 40 lat temu po raz pierwszy zapukał do drzwi przyjaciela.
Pytałem się, gdzie pszenicę mam kupić dla ptaków. […] Powiedzieli, że w Plutyczach u Gienka. No to więc do samochodu, pojechałem i takim sposobem zapoznaliśmy się. Ponad 40 lat tu siedzę – podsumował "Jastrząb".