Od śmierci Krzysztofa Krawczyka minęło 5 lat Jego jedyny syn próbuje podważyć testament, w którym został pominięty. "Fakt" podał, że ostatnia rozprawa w tej sprawie odbyła się w 2022 r., a od tamtej pory nie zapadły żadne istotne decyzje.
Przeciągające się postępowanie niepokoi Mariana Lichtmana. Muzyk, który od lat wspiera Juniora, krytycznie ocenia rolę Andrzeja Kosmali, wieloletniego menedżera Krzysztofa Krawczyka.
Menedżer zawsze myślał przede wszystkim o sobie. A rodzina Krzysztofa dalej żyje w biedzie i ma ciężko. Ten młody człowiek ma bardzo ciężko cały czas. Gdyby naprawdę chciano tę sprawę uczciwie zakończyć, można było to zrobić już dawno temu – ocenił w "Fakcie".
Dodał, że przedłużanie postępowania w jego opinii nie jest przypadkowe. Ocenił, że wpływ na taki stan rzeczy mają Andrzej Kosmala oraz Ewa Krawczyk, którzy – jak stwierdził - "cały czas opóźniają sprawę, żeby nie doszła do skutku".
Nie wiemy, kiedy co się wydarzy. On [Junior – przyp. red.] jest chory, choć dzielnie się trzyma. Kilka razy widziałem go z posiniaczoną głową po upadkach. Powiedział mi kiedyś: "Marian, upadłem". Ja mu tłumaczę, że nie powinien być sam. [...] Jest epileptykiem. Któregoś dnia może upaść i nie wstać. Dlatego tak bardzo zależy mi, żeby ta sprawa wreszcie się skończyła – tłumaczył.
Marian Lichtman o Krawczyku Juniorze: "Żyje w zawieszeniu"
Marian Lichtman nie ukrywał, że syn Krzysztofa Krawczyka boryka się nie tylko z problemami natury fizycznej, ale również psychicznej. Ma to związek z postępowaniem sądowym. Syn piosenkarza przestał zabierać głos publicznie.
On jest zastraszony, bo sprawa się nie kończy. Boi się występować publicznie, pokazywać się szerzej. Żyje w zawieszeniu. [...] Jeśli nikt nie będzie dążył do przyspieszenia tego postępowania, to ono może ciągnąć się jeszcze bardzo długo. A czas nie działa na korzyść Krzysztofa – podsumował w tabloidzie.