Mati jest w trzech związkach jednocześnie. Tak wygląda jego życie
Trzy relacje romantyczne i życie poza utartymi schematami. Mati — osoba niebinarna — od lat żyje w sposób, który dla wielu może wydawać się nietypowy. W rozmowie z nami opowiada o poliamorii, queerowej tożsamości i funkcjonowaniu w Polsce, kraju, który wciąż nie jest w pełni otwarty na "inność".
Karolina Wachowicz: Z iloma osobami jesteś obecnie w związku i jak wygląda Wasza codzienność w praktyce?
Mati: Obecnie jestem w trzech związkach. Z Kaliną od trzech lat, z Jankiem od dwóch lat i z Basią od kilku miesięcy. Widuję się z nimi na zmianę po kilka razy w tygodniu, od dłuższych randek z nocowaniem, po krótkie spotkania typu kawa w mieście albo odwiedziny w pracy. Z Kaliną od początku relacji mieszkamy razem, ale od kiedy jestem w związku z Jankiem, to staramy się u siebie wzajemnie spać, budować wspólną przestrzeń w naszych mieszkaniach, dzielić ze sobą codzienność. Z Basią dopiero jesteśmy na początku relacji, ale chętnie zapraszam ją do domu, kiedy mamy na to przestrzeń.
Kiedy i w jakich okolicznościach dowiedziałeś się, że jesteś poliamoryczny – czy był to proces, czy jeden konkretny moment?
Kiedy wchodziłem w relację z Kaliną, od początku wspólnie postanowiliśmy spróbować poliamorii. Byłem po wielu związkach monogamicznych, w których po czasie się wypalałem i czułem się niespełniony. Pomimo początkowych trudności i odkrywania poliamorii metodą prób i błędów poczułem, że idealnie się w tym odnajduję. Takie kliknięcie - podobne uczucie, jak queerowy coming out przed samym sobą!
Jakie emocje towarzyszyły Ci na początku tej drogi — ulga, lęk, chaos, a może wszystko naraz?
Oczywiście, że czułem strach i chaos. Szczególnie, że charakterystycznym elementem poliamorycznego doświadczenia jest poczucie, że robimy coś złego. Szczególnie na początku drogi, kiedy mamy jeszcze dużo monogamicznych schematów do oduczenia. Ale uczucie euforii i ekscytacji związane z odkrywaniem siebie i nowego sposobu na życie były nieporównywalnie mocniejsze od tego strachu i chaosu!
Jak godzisz czas, uwagę i emocje między kilkoma relacjami, żeby żadna z osób nie czuła się pomijana?
To jest zdecydowanie jeden z najtrudniejszych aspektów poliamorii. Szczególnie, gdy tak jak ja wchodzimy w relacje intensywne, bardzo bliskie i zobowiązujące. Nie będę udawał, że zawsze udaje mi się to idealnie zbalansować, bo różnie to bywa. Jednak myślę że najważniejsze jest słuchanie potrzeb swoich osób partnerskich i synchronizowanie ich ze swoimi własnymi potrzebami i możliwościami. To jest do zrobienia, tylko trzeba wkładać w to dużo pracy i można się tym zmęczyć. Nieoczekiwany plus jest taki, że stałem się mistrzem planowania, a moim kolejnym kochankiem stał się kalendarz.
Zazdrość często pojawia się w rozmowach o poliamorii. Jak Ty ją przeżywasz i jak sobie z nią radzisz?
Wydaje mi się, że z mojej strony te uczucia zazdrości nie są zbyt mocne i rzadko się pojawiają. Czuję się pewnie w swoich relacjach i znam swoją wartość, dlatego nie boję się, że ktoś mnie zostawi dla "fajniejszej" osoby. Oczywiście nie zawsze tak było! Na początku bycia poli zdarzało mi się być zazdrosnym, szczególnie w sferze seksualnej czułem się niepewnie i wyobrażałem sobie, że inne osoby moich osób partnerskich dają im więcej łóżkowo. Teraz już się tego nie boję, bo bardziej wierzę w siebie i czuję się pewniej w seksie.
Co by się stało, gdyby jedna z Twoich partnerskich osób powiedziała: "nie dam rady tak żyć, chcę monogamii" — czy byłbyś gotów odejść z tej relacji?
Jeżeli w jakiejś relacji okazałoby się, że nasze potrzeby się rozminęły, to pewnie trzeba było się rozstać, albo zmodyfikować zasady tej relacji. Nie mam zamiaru rezygnować z poliamorii dla jakiejś konkretnej osoby, bo to nieodłączna część mojej tożsamości. Z resztą jestem pewien, że żadna z moich aktualnych osób partnerskich by mi czegoś takiego nie zaproponowała, bo jest to nieuczciwe.
Określasz się jako osoba niebinarna — co to znaczy dla Ciebie i jak definiujesz swoją tożsamość?
Tak, parę lat temu dokonałem przed sobą samym i praktycznie od razu przed resztą świata coming outu jako osoba niebinarna. Nie czuję się mężczyzną, więc nim nie jestem. Tak naprawdę w ogóle nie odczuwam płci i nie zgadzam się na bycie wrzucanym do jakiejś kategorii płciowej. Jestem człowiekiem, jestem osobą i to mi wystarczy. Bardzo przeszkadza mi binarne i płciowe traktowanie społeczeństwa. Zabiera ono ludziom indywidualność, nie pozwala na niuanse, na większą różnorodność ekspresji, na którą ludzie zasługują.
Jak wygląda bycie queerową i niebinarną osobą w Polsce — z jakimi komentarzami i reakcjami spotykasz się najczęściej, także w internecie?
Powiem tak - ja jestem osobą pod wieloma względami uprzywilejowaną. Urodziłem się i mieszkam w dużym mieście, wychowałem się w mocno liberalnym środowisku i nie czułem, żeby ktoś zabraniał mi odkrywać siebie i swoją queerowość.
Jeżeli chodzi o przestrzeń publiczną, to zdarza mi się i od zawsze zdarzało, że ludzie krzywo się na mnie patrzą na ulicy, śmieją ze mnie albo spluwają pod nogi. To ostatnie robią wyłącznie mężczyźni. Internet natomiast to zupełnie inna para kaloszy. Tutaj jest wojna. Dużo osób mnie lubi i wspiera, ale mam też coraz więcej hejterów, mowa nienawiści pod moimi postami robi się coraz bardziej intensywna wraz z wzrostem zasięgów. Wiem, że poruszam zapalne tematy, ale queer czy poliamoria to nie powinno być tabu.
Znoszę ten hejt z podniesioną głową, chyba nawet troszkę go lubię! Sprawia, że czuję, że mam o co walczyć. Polska niestety nie jest zbyt tolerancyjnym krajem i mam zamiar przyczyniać się do tego, żeby to się zmieniało. Zachęcam wszystkich, żeby również włączyli się do tej walki, bo razem możemy więcej.
W social mediach, zwłaszcza na Instagramie, edukujesz na temat relacji i tożsamości. Dlaczego to dla Ciebie ważne i czy widzisz realny wpływ tych treści?
Mało jest w życiu tak tragicznych rzeczy jak człowiek, który nie żyje w zgodzie ze sobą. Mam wrażenie, że spora część społeczeństwa (jeżeli nie większość) żyje według domyślnych, wyuczonych schematów. Jest mnóstwo ludzi, którzy przez całe swoje życie nie pozwolą sobie na eksplorowanie tego, czy w ogóle są hetero, czy są monogamiczni, czy są cispłciowi.
Ja chcę o tym mówić, pokazywać to przez pryzmat moich własnych doświadczeń, żeby ludzie mogli zobaczyć moje filmy i pomyśleć "hej, to brzmi podobnie do tego, co ja czuję!" i może dzięki temu odkryją coś na swój temat i będą mogli zostać bardziej autentyczną wersją siebie. A to jest wspaniałe uczucie, ja już bym inaczej nie mógł. Co do realnego wpływu moich treści na ludzi, to owszem, widzę! Wielokrotnie ktoś pisał do mnie w wiadomości prywatnej, że dzięki moim filmom zaczął eksplorować poliamorię, albo kwestionować swoją płeć nadaną przy narodzinach, czy nawet poszedł zdiagnozować się na ADHD czy spektrum autyzmu. Każda taka wiadomość strasznie mnie cieszy i czuję, że robię coś dobrego!
Jak na Twoją tożsamość i styl życia zareagowała rodzina i czy z czasem coś się w tych relacjach zmieniło?
Mam wrażenie, że moja rodzina wszystkiego się może po mnie spodziewać i nic już ich nie zdziwi. Powiedziałem o mojej niebinarności rodzicom, nawet wysyłałem im moje materiały. O poliamorii wie cała rodzina i nikt nie ma z tym problemu! Tak jak mówiłem, jestem pod tym względem uprzywilejowany. Co nie znaczy, że niektóre ich opinie i braki w wiedzy nie prowadzą do przykrych sytuacji! Dalej jest sporo do przegadania i uświadomienia, tylko muszę zebrać siły do tego.
Czy widzisz siebie w przyszłości jako rodzica? Jak wyobrażasz sobie dzieci i rodzicielstwo w kontekście poliamorii, queerowej tożsamości i życia w Polsce?
Zdałem sobie sprawę z tego, że nie mam dobrego powodu, żeby być rodzicem i jakiekolwiek argumenty za wydają mi się egoistyczne, krótkowzroczne, krótko mówiąc niewystarczające. Moja potrzeba zostawienia czegoś po sobie może zostać spełniona w inny sposób, więc dlaczego miałbym sprowadzać na ten już i tak chaotyczny i przeładowany świat kolejne zagubione istoty? Poza tym każda z moich osób partnerskich kategorycznie nie zgadza się na dzieci, więc nie bardzo miałbym je z kim wychowywać. W tym momencie mojego życia skupiam się na sobie i uważam, że to zupełnie w porządku, żeby robić tak nawet całe życie. Nie jestem nikomu winien dzieci!