Nazwał ją "wredną oszustką". Agnieszka z "Rolnika" nie wytrzymała
Agnieszka Serafin z 12. sezonu "Rolnik szuka żony" długo nie reagowała na negatywne komentarze, jakie wobec niej kierowali internauci. Była kandydatka Krzysztofa milczała tylko do pewnego czasu. Gdy oszczerstwa przybrały na sile, postanowiła stanowczo im przeciwdziałać.
Agnieszka w finale 12. edycji "Rolnik szuka żony" podpadła widzom, twierdząc, że trzymała za rękę Krzysztofa tylko ze względu na to, że towarzyszyły im kamery. Krytyka nie ustała również, gdy nagle pokazała wspólne nagranie z Mateuszem, kandydatem Basi.
Początkowo nie reagowała. Uznała, że słowa hejterów "nie są prawdziwe, więc jej nie krzywdzą". Mimo tego nastawiania udało jej się wytrzymać tylko chwilę. W nagraniu wyznała, jakie słowa przelały czarę goryczy.
Śmiać mi się chciało, ile wiadomości nieprawdziwych słuchałam o swojej osobie. Poszłam do wniosku, że szkoda [...] płakać godzinami, ale wczoraj coś we mnie pękło. [...] Wróciłam do swojej normalności. Dodaję filmiki, jak ćwiczę, jak gotuję. [...] To moje życie, które miałam przed programem, ale wciąż otrzymywałam wiadomości: ''wredna oszustka, paskudna, piegowata, ruda, s**a''. I nie ukrywam, może trochę mnie to zabolało, że pomimo czasu, ludzie wciąż mają tyle nienawiści w sobie — zaczęła na Instagramie.
Agnieszka z "Rolnika" o hejcie: "Swoje wypłakałam"
Agnieszka z "Rolnik szuka żony" poprzedziła tę odezwę serią InstaStory — zestawiała obraźliwe cytaty ze zdjęciami autorów profili, z których zostały nadesłane. Podkreśliła, że nie wszyscy mają tak silny charakter, jak ona. Część osób mogłaby nie poradzić sobie z nadmiarem hejtu i "poczuć się gorszą osobą".
Nie akceptuje takiej informacji, że ''Agnieszka wzięła udział w programie, więc powinna się liczyć z tym, że będzie hejt''. Nie, nie powinnam się z tym liczyć, bo ja cały czas wierzę, że powinniśmy być dla siebie dobrzy. Może to naiwne myślenie. Nie byłam przygotowana na ten hejt. Pamiętajcie, ja jestem silną babką, ale nie wszyscy są tacy jak ja. Swoje wypłakałam, a na drugi dzień musiałam wracać do pracy. Musiałam żyć swoim życiem, a w internecie toczyło się drugie story na mój temat. To nie było przyjemne — podsumowała.