Pogrzeb Haliny Kowalskiej. Ksiądz wzruszająco o jej ślubie i czterech sakramentach
W czwartek 26 marca na Starych Powązkach w Warszawie odbył się pogrzeb Haliny Kowalskiej, gdzie ksiądz Mariusz Bernyś wspomniał o dramatycznych okolicznościach jej ślubu ze względu na ciężką chorobę jej męża, Włodzimierza Nowaka, który zmarł zaledwie 4 miesiące po ceremonii.
Podczas pogrzebu Haliny Kowalskiej nie zabrakło wzruszających momentów. Ks. Mariusz Bernyś, odprawiający ceremonię, podzielił się osobistymi wspomnieniami związanymi z aktorką. Jak zauważył, pomimo wielu trudności, aktorka znana z "Alternatyw 4" zachowała niezwykłą siłę wewnętrzną i optymizm.
Dramatyczny ślub w czasach pandemii
Kluczowym punktem wspomnień księdza był ślub kościelny Haliny Kowalskiej i jej męża Włodzimierza Nowaka. Pomimo ciężkiej choroby aktora, małżonkowie zdecydowali się na formalne przypieczętowanie związku w czasie pandemii, co stanowiło duchowe umocnienie ich długoletniego związku.
Ksiądz Bernyś opowiedział, jak ceremonia, choć skromna, była wielkim wydarzeniem religijnym, podczas której para przyjęła cztery sakramenty: spowiedź, komunię, ślub kościelny i namaszczenie chorych.
Poprosiła o ślub kościelny. Ten ślub był w bardzo dramatycznych okolicznościach, ponieważ Włodek był bardzo ciężko chory. Była pandemia, nie można było nikogo zaprosić, były obostrzenia — wspominał kapłan cytowany przez "Fakt".
Aktorka i jej mąż przyjęli wówczas aż cztery sakramenty: spowiedź z całego życia, komunię świętą, sakrament małżeństwa oraz namaszczenie chorych. - Raz w życiu udzieliłem takiego sakramentu… to było przepiękne przeżycie — wyznał kapłan.
Siła wiary Haliny Kowalskiej
Duchowny przytoczył również słowa samej aktorki, która w ostatnich latach czerpała ukojenie z wiary. Bóg i duchowa siła pomogły jej przejść przez trudne chwile związane z chorobą męża, a następnie własnym cierpieniem. Pomimo ogromnych zmagań, Kowalska do końca zachowała uśmiech i życzliwość.
Kiedy przyszedł moment ze względu na chorobę, kiedy została pozbawiona tego wszystkiego, co tak bardzo lubiła — swojego ulubionego mieszkania na terenie tej parafii, właśnie przy ulicy Inflanckiej, to poczuła, że bardzo pragnie się w życiu poświęcić. Bo już nawet to miejsce na ziemi, gdzie zawsze mogła wracać do domu, zostało odebrane przez życie, przez los. Chciała się zakotwiczyć przy wartościach - mówił Bernyś.
Podczas wynoszenia urny z prochami artystki, zgromadzeni pożegnali ją oklaskami. Na Starych Powązkach zabrakło jednak gwiazd polskiego kina i telewizji. Halina Kowalska została pochowana w grobie, który razem z mężem postawili za życia.