Przyczyna śmierci Haliny Kowalskiej. Chorowała nie tylko na demencję
Halina Kowalska zmarła 18 marca w wieku 84 lat. Przebywała w Domu Artystów w Skolimowie. "Super Express" ustalił przyczynę śmierci aktorki. Oprócz pogłębiającej się demencji był to nowotwór.
Halina Kowalska jest znana z filmów "Nie lubię poniedziałku", "Nie ma róży bez ognia" oraz serialu "Alternatywy 4". Od kilku lat borykała się z problemami z pamięcią. Nie poznawała ludzi i wymagała stałej opieki.
Ponad rok spędziła w szpitaliku Skolimowa [części budynku, gdzie przebywają najbardziej chorzy pacjenci — przyp. red.]. Przed śmiercią trafiła do normalnego szpitala, ale zmarła w Skolimowie, do którego wróciła. Zmarła w środę 18 marca około godziny 13. Poza demencją miała raka — przekazał "SE" informator z Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie.
Z relacji świadków wynika, że Halina Kowalska źle znosiła chorobę, która znacząco wyniszczyła jej organizm. Sporo schudła i była bardzo słaba.
Nie kontaktowała. Nie wiedziała, gdzie jest i co się z nią dzieje. Po prostu nie była świadoma — czytamy.
Aktorka zmarła 5 lat po ukochanym mężu. Spędzili razem 64 lata życia, ale ślub wzięli dopiero w 2021 roku. Włodzimierz Nowak zmarł 4 miesiące po ceremonii, do której doszło w Domu Artystów w Skolimowie. Świadkiem była pracująca tam pielęgniarka.
Halina Kowalska źle zniosła śmierć małżonka. Mimo obecności pozostałych mieszkańców domu opieki czuła się coraz bardziej samotna. Przez kolejne lata problemy ze zdrowiem coraz mocniej dawały o sobie znać.
Po jego odejściu świat pani Haliny legł w gruzach — mówił informator "Super Expressu".
Tak pożegnano Halinę Kowalską. "Była ważną częścią codzienności"
Informację o śmierci 84-letniej Haliny Kowalskiej przekazano na profilu Domu Artystów w Skolimowie. W pożegnalnym wpisie doceniono twórczość artystki oraz to, jaka była wobec przyjaciół.
Zamieszkała u nas w kwietniu 2017 roku razem ze swoim mężem. [...] Zapamiętamy ją [...] przede wszystkim jako człowieka pełnego godności, wrażliwości i wewnętrznej siły. Była ważną częścią naszej codzienności — naszej wspólnoty, naszego domu, który współtworzyła swoją obecnością, ciepłem i życzliwością — napisano na Facebooku.