Matka nieślubnego syna Rutkowskiego pozwie jego żonę. Chodzi o te słowa
- Jestem zmuszona skierować sprawę na drogę postępowania sądowego - ogłosiła w "Fakcie" Natasha Zych, matka nieślubnego syna Krzysztofa Rutkowskiego. Powodem były słowa, Maja Rutkowski wygłosiła w programie "Królowa przetrwania". Dotyczyły nie tylko kwestii finansowych.
Owocem romansu Natashy Zych i Krzysztofa Rutkowskiego jest 17-letni Aleksander. Maja Rutkowski wypowiedziała się na temat nastolatka i jego matki w programie "Królowa przetrwania". Inna uczestniczka show, Ilona Felicjańska, zarzuciła jej, że "ma pretensje do kobiety, która chce alimenty na swoje dziecko". Żona detektywa dosadnie zareagowała.
Wyzywa Krzysztofa i tylko chce kasy. 30 tys. zł i 500 tys. zł odszkodowania. […] Mówi, że Krzysztof jest nikim. No sorry bardzo. Niech się zapyta, kim jest jego matka. [...] Dbam, aby ta kobieta dostawała pieniądze. [...] Leżałam w szpitalu przez cztery miesiące, kiedy po sześciu latach mój mąż się dowiedział, że jest tatą. Po sześciu latach ta kobieta przyszła, bo zdradzała swojego partnera. Ten partner trafił do więzienia i wtedy wymyśliła, że Krzysztof Rutkowski stał się ojcem — opowiadała.
Z taką wersją zdarzeń nie zgadza się Natasha Zych. Jej zdaniem informacje, które publicznie podała Maja Rutkowski, są nieprawdziwe. Po tym, co obejrzała w telewizji, poczuła się upokorzona i pomówiona.
Nie miałam ani męża, ani partnera, który przebywał w więzieniu. Jedynym znanym mi mężczyzną, który był pozbawiony wolności — a właściwie przebywał w areszcie — był Krzysztof Rutkowski. Było to około 2006 r., natomiast Aleksander urodził się w 2009 r. Nie "wymyśliłam" sobie ojcostwa Krzysztofa Rutkowskiego wobec Aleksandra — oznajmiła na łamach "Faktu".
Matka nieślubnego syna Krzysztofa Rutkowskiego o jego małżeństwie
Dodała, że alimenty co miesiąc wpływają z konta Krzysztofa Rutkowskiego, a sprawami finansowymi zajmowała się jego asystentka. Natasha Zych dała do zrozumienia, że Maja Rutkowski nie darzy jej sympatią, o czym — jak stwierdziła - "wielokrotnie wspominał sam Krzysztof".
Jestem zmuszona skierować sprawę na drogę postępowania sądowego, ponieważ doszło do naruszenia moich dóbr osobistych oraz dóbr osobistych mojego syna. Ja nigdy nie atakowałam ani jej, ani jej dziecka, ani jej rodziny. Wręcz przeciwnie — cieszę się, że Krzysztof ma rodzinę. [...] Nie wnikam w ich prywatną relację, ale nie wierzę w to, że jest ona tak sielankowa, jak próbują ją przedstawiać w mediach — podsumowała.