Będzie bojkot "Familiady"? Fani podzieleni, w sieci wrze
Po niedzielnym odcinku "Familiady" z 22 marca w sieci rozgorzała dyskusja na temat zmian w teleturnieju. Choć były po to, by nadać formatowi świeżości, nie wszyscy fani są zachwyceni. Jeden z nich nawoływał do bojkotu kolejnego odcinka.
W studiu "Familiady" Karol Strasburger 22 marca przywitał "Zgraną Ekipę" oraz "Rodziców Piłkarek". Drużyny zacięcie rywalizowały, odgadując odpowiedzi ankietowanych m.in. na temat najczęstszych powodów so narzekania. Taki powód niewątpliwie mieli internauci.
Na profilu teleturnieju na Facebooku kilku z nich wprost zapowiedziało, że oczekują od producentów powrotu do dawnych ujęć kamerowych, bo nowe sprawiły, że program stracił swój charakter. Przedstawiono też inne "żądania".
"Jako wierni widzowie mówimy "dość" niszczeniu klimatu. Wyłączamy telewizory, a za tydzień sprawdzimy wyniki oglądalności", "Żądamy powrotu do korzeni — obłego pulpitu z podświetleniem, starych stołów i czcionek, mechanicznych pasków w finale, starego ruchu kamer i konkursów SMS", "Chcemy tradycji, a nie zimnego studia" — czytamy.
Nie wszyscy poparli te postulaty. Część użytkowników doceniła zmiany w "Familiadzie" . Komentarz nawołujący do bojkotu show oprócz lajków zebrał reakcje śmiejących się emotikonek.
"Oglądalność to akurat wzrosła po ubiegłorocznych zmianach", "Bardzo dobre te nowe ujęcia", "Mnie się te zmiany podobają", "Jestem za tym, żeby wszystko szło do przodu, ten program również" — kontrowali na Facebooku.
Strasburger zadowolony ze zmian w "Familiadzie"
W lutym 2025 roku Karol Strasburger po raz pierwszy wszedł do nowego studia "Familiady". Tablicę, na której pokazywane były odpowiedzi ankietowanych, zamieniono na duży ekran. Monitory zamontowano również za panelami uczestników. Kolorystyka studia została zachowana — jest inna wyłącznie podczas odcinków specjalnych.
Zmiany wprowadzono, gdy nowym producentem została firma FremantleMedia Polska. Prowadzący pozytywnie ocenił efekty tej współpracy. Spodobał mu się zwłaszcza powrót publiczności.
Jest też zmniejszona liczba grających do czterech, co ułatwi ludziom dojazd, bo mogą jednym autem wygodnie przyjechać. Staraliśmy się nie zabierać widzowi tego, co polubił, więc np. nowa tablica, która jest dziś elektroniczna, przypomina tę starą mechaniczną. Wszystkie zabiegi były robione tak, by zmiana nie była zbyt drastyczna — komentował wówczas w "Fakcie".