Ralph Kaminski uważa, że artyści nie mają łatwo. "Płacę cenę za wrażliwość"
Ralph Kaminiski uważa, że bycie artystą nie jest łatwe ze względu na nadmierną wrażliwość. W "Zwierciadle' przyznał, że od jakiegoś czasu "za tę wrażliwość płaci pewną cenę". Nie inaczej jego zdaniem jest z innymi gwiazdami estrady.
Ralph Kaminski po sukcesie płyty "Bal u Rafała" planował stworzenie kolejnej, która będzie miała "dużo światła i ciepła". Te założenia nie zostały do końca spełnione w albumie pt. "Góra" (premiera miała miejsce 20 marca), bo — jak stwierdził twórca - "życie napisało inny scenariusz".
Nie powiedziałbym, że na nowej płycie nie ma nadziei, ale zdecydowanie więcej jest w niej smutku, melancholii, pożegnań i rozstań – takich osobistych rozliczeń, które przyszły w moim życiu. [...] Myślę, że branża boli mnie co jakiś czas. W ogóle wykonywanie tego zawodu bywa trudne — przyznał na łamach "Zwierciadła".
Piosenkarz uważa, że każdy twórca, nawet komercyjny, jest osobą o wysokiej wrażliwości, którą często "ukrywa pod maską". On wyszedł z założenia, że najlepiej, jeśli przeżywane emocje "zainwestuje w twórczość".
Od zawsze za wrażliwość płacę pewną cenę. Teraz jestem coraz bardziej świadomy tej ceny. Jednak chcąc robić to, co robię, muszę ją akceptować. Nie wierzę, że w show-biznesie w ogóle nie ma wrażliwości. Ona jest, tylko często opakowana w sztuczne uśmiechy, mocne osobowości, pewną przesadę czy prześmiewczość. Na scenie wydają się niewzruszeni, a kiedy reflektory gasną, mogą cierpieć tak samo, jak każdy — ocenił.
Ralph Kaminski o hejtowaniu artystów
Ralph Kaminski dodał, że najbardziej popularne postacie z branży rozrywkowej, które "pokazują butę", czasem okazują się "najbardziej wrażliwe na krytykę". Ważne, by nie przeradzała się w bezpodstawną nienawiść i hejtowanie. Z tym o wiele trudniej sobie poradzić.
Krytyka dotyka każdego. Hejt dotyka każdego. Różnica polega na tym, jak sobie z tym radzimy. Każdy ma swój sposób, szuka go, próbuje różnych rzeczy. Natalia Niemen na przykład odpisuje hejterom, publikuje ich komentarze. Ktoś w ogóle nie czyta. Ktoś robi coś innego. To kwestia osobista — podsumował 35-latek.