45-letnia Dorota Szelągowska spełnia się nie tylko jako projektantka wnętrz. Dotychczas pisała scenariusze (m.in. do "Mojej krwi" i "Tańca z Gwiazdami") oraz krótkie formy pisane, m.in. do "Olivii", "Wysokich Obcasów" i "Polska The Times". Nie ukrywa, że stworzenie powieści podobnej do "Nigdy w życiu" autorstwa swojej mamy byłoby dla niej nieco trudniejsze.
Ja w tym roku obchodzę tam 28-lecie pracy dziennikarskiej i ja również od wielu, wielu lat piszę felietony. [...] Jestem od czułych słówek, po prostu. [...] Nie umiałabym napisać takiej książki, jak moja mama. Lubię krótsze formy, bardziej eseje czy felietony – oznajmiła reporterce TVN.
Podkreśliła, że choć bliższe jest jej tworzenie zwięzłych treści, to właśnie dlatego podziwia Katarzynę Grocholę. Zazdrości jej, że potrafi ubrać w słowa fabularną historię i napisać ją w formie powieści.
Bardzo jej tego zazdroszczę, tej umiejętności napisania książki, która ma wstęp, rozwinięcie i zakończenie i to wszystko na 350 stronach. Ta historia się toczy. [...] To są umiejętności, których ja nie posiadam, ale na pewno kocham pisać, wiem, że umiem pisać i to też robię – zaznaczyła.
Szelągowska "bywa szczęśliwym człowiekiem". Jak to osiąga?
Gwiazda programu "Nowa Szelągowska" (premiera formatu 27 września) czuje się spełniona, a do tego poczucia podchodzi świadomie. Jej zdaniem osiągnięcie życiowej satysfakcji i szczęścia wymaga uważności i żmudnej pracy na co dzień.
Bywam bardzo szczęśliwym człowiekiem, bo myślę, że poczucie szczęścia nie jest stanem permanentnym. [...] To jest coś, co trzeba w sobie pielęgnować i to jest też coś, co się ćwiczy w jakimś sensie, docenianie tego, co się ma. [...] Jeżeli pytasz, czego bym jeszcze chciała, to jeszcze jakiś taki nowy, spektakularny sukces – podsumowała.