Tego Szelągowska zazdrości Grocholi. Nie chodzi tylko o "Nigdy w życiu"

Dorota Szelągowska wyjaśniła, dlaczego nie decyduje się na pisanie powieści w stylu Katarzyny Grocholi, autorki "Nigdy w życiu". W rozmowie z TVN sprecyzowała, jakich pisarskich umiejętności zazdrości swojej mamie i w jakich sama czuje się lepiej. "Jestem od czułych słówek, po prostu" - zaczęła.

Dorota Szelągowska nie pójdzie w ślady Katarzyny GrocholiDorota Szelągowska nie pójdzie w ślady Katarzyny Grocholi
Źródło zdjęć: © Instagram @dotindotin
Kacper Kulpicki

45-letnia Dorota Szelągowska spełnia się nie tylko jako projektantka wnętrz. Dotychczas pisała scenariusze (m.in. do "Mojej krwi" i "Tańca z Gwiazdami") oraz krótkie formy pisane, m.in. do "Olivii", "Wysokich Obcasów" i "Polska The Times". Nie ukrywa, że stworzenie powieści podobnej do "Nigdy w życiu" autorstwa swojej mamy byłoby dla niej nieco trudniejsze.

Ja w tym roku obchodzę tam 28-lecie pracy dziennikarskiej i ja również od wielu, wielu lat piszę felietony. [...] Jestem od czułych słówek, po prostu. [...] Nie umiałabym napisać takiej książki, jak moja mama. Lubię krótsze formy, bardziej eseje czy felietony – oznajmiła reporterce TVN.

Podkreśliła, że choć bliższe jest jej tworzenie zwięzłych treści, to właśnie dlatego podziwia Katarzynę Grocholę. Zazdrości jej, że potrafi ubrać w słowa fabularną historię i napisać ją w formie powieści.

Bardzo jej tego zazdroszczę, tej umiejętności napisania książki, która ma wstęp, rozwinięcie i zakończenie i to wszystko na 350 stronach. Ta historia się toczy. [...] To są umiejętności, których ja nie posiadam, ale na pewno kocham pisać, wiem, że umiem pisać i to też robię – zaznaczyła.

Szelągowska "bywa szczęśliwym człowiekiem". Jak to osiąga?

Gwiazda programu "Nowa Szelągowska" (premiera formatu 27 września) czuje się spełniona, a do tego poczucia podchodzi świadomie. Jej zdaniem osiągnięcie życiowej satysfakcji i szczęścia wymaga uważności i żmudnej pracy na co dzień.

Bywam bardzo szczęśliwym człowiekiem, bo myślę, że poczucie szczęścia nie jest stanem permanentnym. [...] To jest coś, co trzeba w sobie pielęgnować i to jest też coś, co się ćwiczy w jakimś sensie, docenianie tego, co się ma. [...] Jeżeli pytasz, czego bym jeszcze chciała, to jeszcze jakiś taki nowy, spektakularny sukces – podsumowała.
Wybrane dla Ciebie