Twórca "Czarnych chmur" ukrywał mroczną prawdę o serialu. Chodzi o zdrajcę Polski

Andrzej Konic był znanym aktorem i reżyserem. 24 lipca mija 100. rocznica jego urodzin. Twórca "Stawki większej niż życie" i "Pogranicza w ogniu", gdy realizował "Czarne chmury", ukrył prawdziwe nazwisko autora scenariusza serialu. Wiązało się to z wojenną przeszłością scenarzysty.

Andrzej Konic z oraz Leonard Pietraszak i Elżbieta SrarosteckaAndrzej Konic z oraz Leonard Pietraszak i Elżbieta Srarostecka
Źródło zdjęć: © Filmpolski
Maciej Gąsiorowski

Andrzej Konic, zanim został filmowcem, był żołnierzem Narodowych Sił Zbrojnych (ps. "Nałęcz") w Samodzielnym Batalionie im. Brygadiera Mączyńskiego, kompania "Leśna" im. "Szarego". Podczas Powstania Warszawskiego walczył w szeregach tego batalionu z okupantem w Lasach Chojnowskich. Potem ukończył Szkołę Główną Handlową i pracował w Centrali Handlu Zagranicznego Ciech. Postanowił jednak zmienić swoje życie i zgłosił się do konkursu na radiowego lektora. Dostał tam propozycję etatu w Teatrze Młodej Warszawy jako aktor. Po zdaniu egzaminu eksternistycznego zaczął pracować na planach różnych produkcji. Byli to m.in. "Krzyżacy" i "Wojna domowa". Równolegle Konic zajmował się także reżyserią. Dyplom z tej specjalizacji uzyskał w 1963 r.

Pozwoliło mu to nakręcić m.in. "Stawkę większą niż życie", gdzie także zagrał Georga, kontakt Klossa w Gdańsku. Był także twórcą "Motodramy" i "Pogranicza w ogniu". Za jeden z najważniejszych seriali uważa się "Czarne chmury".

Oficjalnie scenarzystami produkcji z cyklu tzw. płaszcza i szpady zostali Antoni Guziński i aktor Ryszard Pietruski. To oni wymienieni są w napisach końcowych. Domniemanym twórcą scenariusza jest jednak ktoś inny.

Serial z 1973 r. do dziś jest chętnie oglądany przez kolejne pokolenia Polaków. Mało osób jednak wie, że za sukcesem "Czarnych chmur" ma stać... agent Gestapo. Ludwik Kalkstein podawał się za potomka Christiana Ludwiga von Kalksteina, pruskiego hrabiego, pułkownika i polityka, który był pierwowzorem pułkownika Krzysztofa Dowgirda (Leonard Pietraszak).

To Kalkstein pisał scenariusz "Czarnych chmur", Rysio Pietruski tylko to za niego podpisał. Zdradzę panu pewną tajemnicę. Nazwisko głównego bohatera musiałem zmienić na pięć dni przed rozpoczęciem zdjęć. W scenariuszu był Kalkstein. To wtedy by nie przeszło. Dowgird było krótkie i nieźle brzmiało - powiedział Konic w książce "Kultowe seriale" Piotra K. Piotrowskiego.

Antoni Guziński twierdzi zupełnie coś innego. Nie potrafił jednak powiedzieć skąd wpadł na pomysł serialu.

Nie pamiętam, wygrzebałem skądś. Powiedziałem Pietruskiemu w SPATiF-ie, że ta historia to materiał na film. Tak to się zaczęło. Rysio został współautorem, ale nie podobało mi się, co pisze. Pokłóciliśmy się. Prawda jest taka, że to ja sam napisałem ten scenariusz (…) Rysia tylko dopisali, bo razem figurowaliśmy w umowie z telewizją - wyznał.
Grób Andrzeja Konica na Starych Powązkach
Grób Andrzeja Konica na Starych Powązkach © Wikipedia

Andrzej Konic zmarł 25 października 2020 r. w wieku 84 lat i został pochowany na Starych Powązkach w Warszawie.

Kim był Ludwik Kalkstein?

Ludwik Kalkstein, zanim stał się agentem Gestapo, był członkiem Armii Krajowej. Za swoją działalność konspiracyjną otrzymał nawet Krzyż Walecznych. Po aresztowaniu przez Niemców w kwietniu 1942 r. przystąpił do współpracy z okupantem i został tajnym współpracownikiem. Zwerbował także swojego szwagra, dziennikarza Eugeniusza Świerczewskiego (byłego męża siostry, aktorki Niny Świerczewskiej-Dziewońskiej, macochy Edwarda Dziewońskiego) oraz przyszłą żonę, Blankę Kaczorowską. To oni przyczynili się do aresztowania 30 czerwca 1943 gen. Stefana Roweckiego "Grota", dowódcy Armii Krajowej, który zginął potem w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen. W sumie przyczynili się do blisko 500 zatrzymań członków polskiego podziemia.

Eugeniusz Świerczewski (1894-1944)
Eugeniusz Świerczewski (1894-1944) © Wikipedia

Po zdemaskowaniu w grudniu 1943 r. został wydany na nich wyrok śmierci. Oddziałowi pod dowództwem Stefana Rysia, ps. "Józef" udało się zlikwidować tylko Świerczewskiego. Kalkstein schował się wówczas w dzielnicy niemieckiej i wstąpił do SS. Kaczorowska była w ciąży, przez co odstąpiono od wykonania wyroku (po wojnie rozwiodła się z mężem i była współpracownikiem SB, w 1971 r. wyjechała do Francji, gdzie zmarła w 2002 r. w wieku 79 lat).

Blanka Kaczorowska
Blanka Kaczorowska © Wikipedia

Powojenne losy agenta Gestapo

Ludwik Kalkstein po II wojnie światowej zmieniał nazwisko (Święcki, Świerk, Świerkiewicz) i mieszkał w m.in. w Szczecinie, gdzie pracował jako dziennikarz "Kuriera Szczecińskiego". W 1949 r. po próbie nielegalnego przekroczenia granicy zaczął współpracować z Urzędem Bezpieczeństwa pod pseudonimem "Granica". Jego prawdziwą tożsamość odkryto dopiero w 1953 r.

Ludwik Kalkstein w 1953 roku
Ludwik Kalkstein w 1953 roku © Wikipedia

Podobnie jak była żona trafił do więzienia. Wyrok dożywocia zmieniono w 1956 r. na 12 lat pozbawienia wolności. Ostatecznie Kalkstein z więzienia wyszedł w 1965 r. Trzy lata później zmienił nazwisko na Ludwik Stoliński. Wiadomo, że w 1973 r. mieszkał w Piasecznie i razem z partnerką prowadził kurzą fermę. Po dekonspiracji przez jednego z byłych żołnierzy AK uciekł pod Jarocin, gdzie prowadził fermę świń. W 1981 r. wyjechał do syna, do Francji, a stamtąd do Monachium, gdzie pod nazwiskiem Edward Ciesielski (nazwisko pierwszego męża jego ówczesnej partnerki, byłego więźnia KL Auschwitz, znanego z ucieczki z Witoldem Pileckim) pracował w bibliotece Polskiej Misji Katolickiej.

Według badań historyka Witolda Pronobisa, Ludwik Kalkstein pracował dla Służby Bezpieczeństwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a jego teczkę z archiwum Stasi zabrał sam generał Czesław Kiszczak.

Kalkstein zmarł 26 października 1994 w Monachium w wieku 74 lat na nowotwór i został pochowany na miejscowym Cmentarzu Leśnym. Grób agenta Gestapo został zlikwidowany w 2005 r. z powodu braku opłat.

Wybrane dla Ciebie