Wielkanocna tradycja na Śląsku zaniknie? Kupicha: "Nie jestem sceptyczny"
Piotr Kupicha w rozmowie z Plejadą opowiedział o wielkanocnych zwyczajach, które pielęgnuje na Śląsku. Wspomniał o święceniu koszyczka, śmigusie-dyngusie i potrawach, bez których nie wyobraża sobie świąt.
Piotr Kupicha mówił Plejadzie, że wielkanocne tradycje wciąż są obecne i nie widać, by miały szybko zniknąć. Wśród zwyczajów wymienił Niedzielę Palmową, święcenie koszyczka oraz świąteczną kuchnię, która nadal zajmuje ważne miejsce przy rodzinnym stole.
Wielkanoc na Śląsku. Piotr Kupicha o rodzinnych zwyczajach
Artysta zwrócił też uwagę na śmigus-dyngus, który jego zdaniem pozostaje żywą tradycją nie tylko na Śląsku, ale szerzej w Polsce.
Była Niedziela Palmowa, jest święcenie koszyczka, jest tradycyjna wielkanocna kuchnia. Śmigus-dyngus jest wszechobecny chyba w całej Polsce. Myślę, że fajnie, że ta tradycja nie zanika. Nie jestem taki sceptyczny, że ta tradycja ma zniknąć. Bądźmy tacy wyluzowani. Dobrze, że to jest z dziada pradziada przekazywane. To zawsze scala - mówił Piotr Kupicha w rozmowie z Plejadą.
Z wypowiedzi piosenkarza wynika, że do świąt podchodzi bez obaw o los dawnych obyczajów. Ocenił, że przekazywanie takich zwyczajów z pokolenia na pokolenie ma znaczenie, bo scala rodzinę i buduje ciągłość domowych rytuałów.
W rozmowie pojawił się także wątek świątecznego menu. Piotr Kupicha przyznał, że szczególnie lubi białą kiełbasę z ćwikłą. - W pierwszy dzień świąt potrafię zjeść trzy kiełbasy z ćwikłą. Tak mi smakuje ćwikła, że to jest po prostu masakra - wspominał piosenkarz. Dodał, że pierwszego dnia Wielkanocy potrafi zjeść nawet trzy kiełbasy, bo właśnie ten smak wyjątkowo kojarzy mu się ze świętami.
W jego opisie Wielkanoc na Śląsku to połączenie znanych obrzędów i prostych kulinarnych przyzwyczajeń. Zamiast mówić o odchodzeniu od tradycji, Kupicha podkreślał, że takie elementy nadal są obecne i w wielu domach pozostają naturalną częścią świątecznego czasu.