Książę William zmienił kancelarią na Mishcon de Reya. Pracują tam prawnicy, którzy brali udział w ustaleniach rozwodowych jego matki. Powody tej nagłej decyzji nie są znane, jednak pojawiły się pierwsze spekulacje.
Na łamach brytyjskiego "Daily Mail" czytamy, że ten ruch ma pozwolić arystokracie na większą swobodę działania i oswobodzenie się z zależności względem króla Karola III. Podkreślono jednak, że są to jedynie nieoficjalne rozważania.
William chciał działać na własną rękę. Nie chciał dalej korzystać z usług prawników swojego ojca. To takie proste. Chce być niezależny — przekonuje ekspert.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Dotychczas rodzina królewska korzystała z usług kancelarii Harbottle & Lewis. 42-latek odstąpił od tej normy, co przez obserwatorów zostało odebrane jako początek budowania silniejszej pozycji w rodzinie, jednak pojawiły się także odważniejsze plotki.
Internauci biorą pod uwagę, że książę William i Kate Middleton mogą mieć problemy małżeńskie, a w grę wchodzić może nawet rozstanie. To wyjaśniałoby, dlaczego przyszły król wybrał akurat tę firmę, która już trzy dekady temu specjalizowała się w rozwodach.
Przedstawiciele pary stanowczo temu zaprzeczają. Z kolei obrońcy małżonków zwracają uwagę, że ci wspólnie biorą udział w publicznych wydarzeniach, łączy ich głębokie uczucie i nie zamierzają fundować swoim dzieciom niemiłych przeżyć. Niewiele zatem wskazuje, aby domysły o kryzysie były trafne.
Księżna Diana była zadowolona z prawników rozwodowych
Rozwód księżnej Diany i księcia Karola miał miejsce w lipcu 1996 roku. Był poprzedzony długimi mediacjami, a prawnicy każdej ze stron chcieli ogłosić końcowy sukces. Gdy negocjacje ostatecznie się zakończyły, Królowa Ludzkich Serc była z nich zadowolona.
Tuż po ogłoszeniu rozwodu udała się do teatru, by obejrzeć "Jezioro łabędzie". Uśmiechnięta pozowała fotoreporterom, a po występie zjadła kolację z dyrektorem artystycznym placówki, Derkiem Deane'm.
Wyglądała, jakby z jej ramion spadł ogromny ciężar i narodziła się na nowo, wolna od bólu i smutku. Było wyraźnie widać, że to wszystko ją wzmocniło. Miała przed sobą przyszłość. A przynajmniej tak myślała — wspominał w "The Sun".
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.