Zwierzę wylądowało na twarzy Tadli w programie na żywo. "Ostrzegano nas"

Podczas środowego wydania "Pytania na śniadanie" lotopałanka niespodziewanie wskoczyła Beacie Tadli na twarz. Prowadząca uspokajała widzów na żywo, a po programie opisała kulisy zdarzenia w rozmowie z "Faktem".

Beata Tadla opowiedziała o zdarzeniu z lotopałanką w TVP.Beata Tadla opowiedziała o zdarzeniu z lotopałanką w TVP.
Źródło zdjęć: © kadr TVP
Karol Osiński

Środowy, 25 marca, poranek w studiu śniadaniówki zapowiadał się spokojnie. Wśród gości pojawili się opiekunowie lotopałanek, niewielkich torbaczy znanych z umiejętności szybowania. W pewnym momencie jedno ze zwierząt odbiło się i wylądowało na twarzy Beaty Tadli. Prowadząca złapała się odruchowo za policzek i na antenie zapewniała, że nic złego się nie dzieje.

Lotopałanka wylądowała na twarzy Beaty Tadli na żywo w TVP. Dziennikarka opowiedziała o zdarzeniu

Po programie dziennikarka relacjonowała w rozmowie z "Faktem", że takie sytuacje to ryzyko pracy na żywo i właśnie w tym tkwi urok formatu. Zaznaczyła, że wcześniej słyszała ostrzeżenia, iż zwierzę może poszybować, ale nie spodziewała się lądowania na twarzy. Podkreśliła, że moment ją rozbawił i był dla niej całkowitym zaskoczeniem.

Zwierzęta są zawsze wielką niewiadomą, a ja nie umiem sobie odmówić głaskania czy brania na ręce - jeśli opiekun się na to zgadza. Lotopałanki widziałam pierwszy raz w życiu. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, choć ostrzegano nas, że zwierzątko może poszybować. Nie sądziłam jednak, że na lądowisko wybierze moją twarz! Rozbawiło mnie to - powiedziała "Faktowi" Beata Tadla.

Jak opisała, na jednym skoku się nie skończyło. Lotopałanka okazała się wyjątkowo żywiołowa: biegała po prowadzącej, chowała się we włosach i w zakamarkach ubrania, a nawet przeciskała się między mikroportami, co chwilę wskakując na elementy dekoracji studyjnych.

"Reaguję tak, jak poza kamerą"

Tadla zaznaczyła w rozmowie, że w takich momentach nie kalkuluje reakcji. Powiedziała, że zachowuje się naturalnie, dokładnie tak, jak zrobiłaby to poza studiem. Gdy zwierzątko skoczyło jej na twarz, krzyknęła ze strachu, co – jak stwierdziła – było zupełnie naturalne podczas niespodziewanego kontaktu.

Prowadząca przypomniała, że w studiu regularnie goszczą zwierzęta: od psów i kotów, przez kozy, kury, króliki i kuce, po duże pająki. Czasem bywają niesforne, a nawet potrafią narobić bałaganu na planie, ale – jak podkreśliła – ma do nich słabość i wita je z radością. Zdradziła też jedyną granicę nie do przekroczenia: panicznie boi się żab i nie weźmie ich do ręki.

Wybrane dla Ciebie