Przeżyli ze sobą ponad 50 lat. "Wyśpiewaliśmy sobie małżeństwo"
Profesor Jan Miodek i jego żona Teresa przeżyli razem ponad 50 lat. Poznali się podczas studiów we Wrocławiu, po kilku latach wzięli ślub, doczekali się syna i wnuków. - Wyśpiewaliśmy sobie małżeństwo - przyznał po latach prof. Miodek w jednym z wywiadów.
Terasa Miodek, żona profesora Jana Miodka, zmarła 18 lutego br. Była cenioną nauczycielką języka polskiego i bibliotekarką. Prywatnie - szczęśliwą żoną, mamą i babcią.
Jan Miodek, choć pochodzi z Tarnowskich Gór, na studia polonistyczne wybrał się do Wrocławia - stolicy Dolnego Śląska. Trafił tam w 1963 r. Podczas studiów zakochał się we Wrocławiu i poznał miłość swojego życia - Teresę Taczanowską. Po latach prof. Miodek opowiedział o początkach tej miłości.
Odkąd pamiętam, zawsze śpiewałem dla przyjemności: w kościele, szkole, w domu. Gdy rozpocząłem studia polonistyczne na Uniwersytecie Wrocławskim, zaraz przyłączyłem się do tamtejszego chóru. Z koleżanką z roku wyśpiewaliśmy sobie małżeństwo - wspominał w rozmowie z portalem katowice.naszemiasto.pl.
Miłość, która przetrwała pół wieku
Para wzięła ślub w 1968 roku, 8 lat później doczekali się syna, Marcina, który jest doktorem nauk humanistycznych i pracownikiem Instytutu Filologii Germańskiej UWr - opisywała viva.pl.
Teresa Miodek przez wiele lat była polonistką w X Liceum Ogólnokształcącym we Wrocławiu. Jan Miodek stał się autorytetem językowym wszystkich Polaków. Prowadził kultowe programy "Ojczyzna polszczyzna" czy "Słownik polsko@polski", zaskarbiając sobie sympatię widzów.
Jan i Teresa Miodek trwali razem przez dekady i byli dla siebie największym wsparciem. Jak opisywał portal kobieta.gazeta.pl, najchętniej wypoczywali na łonie natury, lubili wędrówki po górach i jazdę na rowerze. Zwiedzili razem pół świata.
Gdy termometry wskazują osiem stopni, mąż narzeka, że jest gorąco. Zwiedziliśmy pół świata. W tym roku z Norwegii wrócił zachwycony, wszystko mu się tam podobało, nawet klimat mu odpowiadał - mówiła przed laty Teresa Miodek portalowi katowice.naszemiasto.pl.
Po przejściu na emeryturę, profesor Jan Miodek cały swój czas poświęcał rodzinie - ukochanej żonie, synowi i wnukom. W wywiadach podkreślał, że jako ojciec i dziadek nie potrafi być surowy.
Gdy dziennikarz Radia Wrocław zapytał go o to, czy nie ma obaw związanych z emeryturą, odpowiedział:
Kiedy jednak patrzę na swoją żonę, która jest dwa razy bardziej zajęta niż wtedy, gdy pracowała zawodowo, to coś mi się zdaje, że ja tego czasu nawet na emeryturze wciąż będę miał za mało…
Źródła: viva.pl, katowice.naszemiasto.pl, kobieta.gazeta.pl