Powrót kultowego filmu "Nigdy w życiu!" po ponad dwóch dekadach miał być dla wielu widzów wielkim wydarzeniem. Zamiast spokojnego oczekiwania na premierę, wokół produkcji rozpętała się jednak burza. Powód? Joanna Jabłczyńska, która w pierwszej części zagrała Tosię, córkę głównej bohaterki, nie pojawi się w kontynuacji.
Jabłczyńska mówiła wprost, że czuje się oszukana i że bardzo trudno było jej pogodzić się z tym, że po 20 latach postać Tosi ma zagrać ktoś inny. Podkreślała również, że próbowała walczyć o powrót do roli.
Cała sytuacja odbiła się szerokim echem wśród fanów filmu, którzy w komentarzach również nie kryli rozczarowania. Część z nich zaczęła nawet zapowiadać bojkot nowej produkcji.
WIDEOPolicja przejęła nielegalną broń palną i amunicję w mieszkaniu na Woli
W tej sprawie zaskoczona miała być także Danuta Stenka, czyli filmowa mama Tosi. Jabłczyńska opowiadała, że skontaktowała się ze swoją starszą koleżanką i jej reakcja była bardzo emocjonalna. Aktorka nie chciała jednak zdradzać szczegółów ich prywatnej rozmowy.
Afera wokół "Nigdy w życiu!". Aktorka nie wytrzymała
Teraz głos zabrała również Gabriela Oberbek. Aktorka, która od dzieciństwa zna Joannę Jabłczyńską i jest związana z jej pokoleniem, opublikowała w mediach społecznościowych emocjonalny wpis. Przyznała, że choć nie zna osobiście wszystkich kulis sprawy, bardzo dobrze rozumie, jak bolesna może być sytuacja, w której aktor dowiaduje się, że nie wraca do roli, z którą był związany przez lata.
Nie pójdę na drugą część tego filmu po dzisiejszej wiadomości o wymianie aktorki w roli Tosi. Nie znam osobiście pani Joanny Jabłczyńskiej, ale jestem jej fanką od dziecka. Można powiedzieć, że moje pokolenie w jakimś sensie z nią dorastało - napisała w sieci.
Oberbek napisała, że w branży aktorskiej często mówi się o solidarności, ale rzeczywistość potrafi wyglądać zupełnie inaczej.
Piękny zawód, który wielu z nas kocha, ale chwilami jakiś taki paskudny i przykry - podsumowała. Dodała też, że szczególnie ważne jest wsparcie dla osób, które znalazły się w trudnej sytuacji, nawet jeśli nie zna się wszystkich szczegółów ich historii.
Jej wpis wyraźnie pokazuje, że sprawa Joanny Jabłczyńskiej przestała być jedynie dyskusją o jednej roli. Dla wielu osób stała się też pretekstem do rozmowy o tym, jak wygląda praca w filmowej branży, o lojalności wobec dawnej obsady i o tym, co dzieje się z aktorem, kiedy po latach traci postać, z którą widzowie wciąż go utożsamiają.
Trzymam kciuki za dalsze sukcesy Pani Joanny. Wierzę też w moc widzów, którzy może jednak tego numeru nie przepuszczą, choć wiem, że często te moje nadzieje na pstrym koniu jeżdżą, bo potem idzie się z ciekawości i sukces kasowy murowany, ale te dzisiejsze setki komentarzy to nie był zmasowany atak trolli. Po prostu ludzi ruszyło, a w takiej sytuacji wsparcie też ma ogromne znaczenie - kończy wpis aktorka.