Jan Pęczek swoją karierę aktorską zaczął w połowie lat 70. Zagrał m.in. w takich produkcjach jak "Pogranicze w ogniu", "Cesarskie cięcie", "Rozmowy kontrolowane", "Tam i z powrotem", "Na Wspólnej", "Oficer" i "Barwy szczęścia", gdzie grał aż do śmierci.
Aktor w kwietniu 2021 roku dowiedział się o chorobie nowotworowej i stawił się w szpitalu. Gdy zaczął walkę o życie, spotkał go niespodziewany cios. 9 maja w wieku 78 lat zmarła jego żona, Jadwiga. To z nią doczekał się trojga dzieci oraz siedmiorga wnucząt.
Okazuje się, że Pęczek miał piękną kartę, jeśli chodzi o działalność opozycyjną podczas stanu wojennego. W swoim mieszkaniu gromadził powielacze i przechowywał matryce czasopisma "Tygodnik Mazowsze". Był narażony na niebezpieczne sytuacje. Podczas jednej z nich doznał poważnego wypadku.
- Uciekając z jakiegoś kotła, złamał pechowo nogę w kostce, która nie bardzo się chciała zrosnąć, ale rwał się do grania, choć każdy krok sprawiał mu ból, mało kto o tym wiedział, nie rozczulał się nad sobą – wspominał Jan Englert.
Nogę w gipsie miała aż przez trzy lata, przez co mało grał. Nie podłamał się jednak.
Moja dewiza: trzeba się reperować i jechać dalej. Czytam nieraz, że nie wolno w życiu tracić chwil, że trzeba każdą mądrze wykorzystywać. A ja uważam dokładnie odwrotnie! Należy robić to, co przyjemne – mówił Pęczek w "Tele Tygodniu".
Aktor "Barw szczęścia" został pochowany w grobie żony, w kolumbarium na Cmentarzu Służewskim w Warszawie. - Jego siła budziła najwyższy podziw i szacunek – mówił Jan Englert cytowany przez serwis gazeta.pl.