Był bezdomny. Jaruś z "Chłopaków do wzięcia" nie dostał mieszkania
Jaruś Mergner z "Chłopaków do wzięcia" był bezdomny. Choć zwrócił się do urzędników o przyznanie mieszkania komunalnego, nie uzyskał pomocy. Noce spędzał na ławce w parku. Utrzymywał się tylko z renty. Ten czas ma już za sobą. Zobaczcie, jak żyje.
Jaruś z "Chłopaków do wzięcia" przez chwilę był bezdomny. Postanowił wrócić do mamy, ale jej mieszkanie było zbyt małe dla dwóch osób. Udało mu się wynająć małą kawalerkę z kuchnią i łazienką.
Nie chcieli dać mieszkania, powiedzieli — do noclegowni. Tak się skończyło, że na ławce zostałem. A na ławce to niewygodnie. I co? Źle się skończyło. Nie ma, jak to w mieszkaniu. Bo aż nogi bolą od tej ławki, tyle miesięcy leżeć. Człowiek prosił, prosił, a oni nic — mówił w programie.
Jaruś ma również pracę w kopalni miedzi w Polkowicach. Zajmuje się sprzątaniem. Oprócz wynagrodzenia za pracę, co miesiąc otrzymuje rentę. Ile dokładnie i jak teraz żyje? Obejrzyj nasz materiał.
Pierwsze doświadczenia zdobyłem jako redaktor portali grupy mediowej Iberion. Z o2.pl i Grupą Wirtualna Polska jestem związany od 2024 roku. Specjalizuję się w tematach rozrywkowych i show-biznesowych. Pochodzę z Podkarpacia, więc mogę z odpowiedniego dystansu obserwować to, co dzieje się w świecie gwiazd. Opowiadam o nich życzliwie, jednak nie daję zwieść się pozorom. W wolnym czasie czytam książki biograficzne i oglądam mecze reprezentacji Polski w piłce nożnej. Masz ciekawy temat? Skontaktuj się ze mną.