"Byłam totalnie zaskoczona". Kulisy zaręczyn Uli i Stanleya z "Sanatorium"

Nie na fajfach w Ciechocinku ani przy herbacie w sanatoryjnym kurorcie. Ula i Stanley z 7. sezonu "Sanatorium miłości" powiedzieli sobie "tak" na Wyspach Zielonego Przylądka. W rozmowie z TVP zdradzili, jak wyglądały zaręczyny na plaży Oceanu Atlantyckiego.

Szczegóły zaręczyn Uli i Stanleya z "Sanatorium miłości"Szczegóły zaręczyn Uli i Stanleya z "Sanatorium miłości"
Źródło zdjęć: © Instagram @pytanienasniadanie
Kacper Kulpicki

Ula i Stanley poznali się na planie "Sanatorium miłości". Przed kamerami emeryt wyjawił, że jego marzeniem jest podróż na Wyspy Zielonego Przylądka z ukochaną kobietą. Postanowili spełnić marzenie o podróży, gdy dowiedzieli się o możliwości zarezerwowania tanich biletów lotniczych.

Zakochani zabrali na egzotyczną wycieczkę poznane w programie Elę i Danutę oraz kilku innych znajomych. Tylko Ula nie wiedziała, że wylot do Afryki ma symboliczne znaczenie, a jej partner planuje oświadczyny.

Wszystko udało się utrzymać w tajemnicy do ostatniego momentu, czyli imprezy w stylu hawajskim, która odbyła się na plaży. Romantyczna sceneria nie była przypadkowa. O dekorację postarali się przyjaciele pary — znaleźli odpowiednie miejsce i przywieźli tam walizeczkę na obrączki. Wszystko zorganizowali.

Byłam totalnie zaskoczona. Do samego końca nie wiedziałam, co się dzieje. Kompletnie się tego nie spodziewałam — przyznała w TVP sama zainteresowana.

Ula z "Sanatorium miłości" zrelacjonowała, że Stanley w pewnym momencie wyjął z małej torebki czerwone pudełko (w kształcie muszli) z pierścionkiem zaręczynowym z szafirem i małym diamencikiem. Uklęknął przed wybranką na piasku i uroczyście zapytał, czy zostanie jego żoną.

Zaręczyny Uli i Stainelay z "Sanatorium miłości". "Miły symbol"

Zgodziła się. Po wszystkim osoby, które z daleka przyglądały się całej sytuacji, zaczęły bić im brawo i życzyć powodzenia. Seniorka zapamięta tę chwilę na długo i nie ukrywa, że była dla niej wyjątkowo wzruszająca. Pamięta, że wtedy objęła ukochanego.

To jest miły symbol, pewna deklaracja, ale najważniejsza jest dla mnie osoba i to, że chcemy być razem. [...] Ostatnio mój zięć się śmiał, że w programie już tyle osób się pozaręczało, a u nas cisza, a przecież wyszliśmy z programu jedyni jako para – żartowała.

Czego życzycie im z okazji zaręczyn?

Wybrane dla Ciebie