Chcieli wejść do jej domu. Dowbor ujawniła, ile zapłacili
Katarzyna Dowbor na aukcję WOŚP nie wystawiła żadnego przedmiotu. Zamiast zaproponowała wizytę u siebie w domu i poznanie zwierząt, którymi się zajmuje. Gospodyni "Pytania na śniadanie" z dumą ogłosiła, że znalazł się chętny, który wpłacił pieniądze w imieniu całej swojej rodziny. Ile zapłacił?
Katarzyna Dowbor ma powód do radości. Dzięki temu, że ugości kogoś u siebie, na leczenie dzieci za pośrednictwem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zostanie przekazane ponad 9 tys. zł. Tyle udało się zebrać podczas licytacji, którą wygrał pan Jan.
Chciałabym bardzo podziękować panu Janowi, który wraz z całą rodziną wylicytował spotkanie ze mną w moim domu, w moim królestwie z moimi zwierzakami. Dziękuję, że udało się zebrać 9 199 zł — poinformowała na Instagramie.
Katarzyna Dowbor dodała, że dla gości przygotuje nie tylko atrakcje związane ze zwierzętami. Zgodnie z obietnicą, samodzielnie ugotuje obiad dla rodziny, która ją odwiedzi.
Obiecałam obiad i będzie pyszny obiad. Do wyboru, do koloru. Nawet kilka dań. Zapraszam bardzo serdecznie. Kochani, to była akcja. Pan Jan jest skromnym, cudownym człowiekiem. Wiem, że licytował to dla siostry, która się podobno bardzo ucieszyła. Wybierzcie dzień, porę i spędzimy go razem — podsumowała.
Tak wygląda poranek Dowbor, gdy opiekuje się zwierzętami
Internauci pogratulowali prezenterce pomysłu i odwagi, by otworzyć drzwi swojego domu dla obcych ludzi. Niektórzy zazdrościli hojnemu darczyńcy, że będzie mógł zobaczyć zwierzęcą ferajnę Katarzyny Dowbor.
To m.in. koty, psy i konie. Codzienna opieka wymaga od celebrytki dyscypliny. Może liczyć na zastępstwo jedynie wtedy, gdy jest nieobecna w gospodarstwie z powodów zawodowych.
Zwierzęta lubią, kiedy wszystko jest poukładane. Wstaję o szóstej. Wpół do siódmej daję koniom jedzenie i wtedy psy już również są bardzo przejęte i ożywione, bo wiedzą, że niedługo będzie spacer. (...) Mieszkam na wsi, mamy piękne pola wokół, kawałek lasu i to są takie fajne wspólne momenty. Psy też to uwielbiają. Kiedy wracamy, one odpoczywają, a ja w tym czasie zajmuję się końmi – codziennie je czyszczę, sprawdzam kopyta, zmieniam derkę i wypuszczam na łąkę. Dopiero potem jest śniadanie dla psów. One to wiedzą, znają i przywykły do tego rytmu — opowiadała w magazynie "Pupil".