Córka Kaczmarskiego mówi, że ją molestował. "Wszystko się przypomniało"
10 kwietnia mijają 22 lata od śmierci Jacka Kaczmarskiego. Autor utworu "Mury" zmarł na raka przełyku. Jego jedyną córką jest aktorka Patrycja Volny. W "Wysokich obcasach" oskarżyła ojca o molestowanie i agresję. W obronie poety na łamach "Wprost" stanął Przemysław Szubartowicz.
Jacek Kaczmarski w 2004 roku został pochowany na warszawskich Powązkach. Jego grób wciąż jest odwiedzany przez fanów. Córka artysty miała 16 lat, gdy zmarł. Po latach ujawniła, że dzieciństwo w cieniu ojca było traumatyczne. Twierdzi, że była przez niego molestowana.
Długo o tym nie mówiłam, bo miałam to po prostu wymazane, wyparte. Wróciło do mnie po latach. Sama się zastanawiałam, czy czegoś nie pomieszałam, ale myślę, że pewne rzeczy wracają, kiedy jesteśmy dojrzalsi i na to gotowi. Mnie się wszystko przypomniało z bardzo konkretnymi szczegółami: pasek na pościeli, zapach. Ale tak, wiem, że może być ciężko, bo z jednej strony zdarzają się fałszywe oskarżenia, z drugiej: kobietom się po prostu nie wierzy. [...] Bierzmy poprawkę na to, że nie każda kobieta to manipulantka, histeryczka czy kłamczucha — mówiła w "Wysokich Obcasach".
Patrycja Volny (znana m.in. z serialu "Stulecie Winnych") dodała, że jako mała dziewczynka cierpiała na anoreksję, ale Jacek Kaczmarski jej nie wspierał. Wciąż ją krytykował, a czasem dochodziło do agresji fizycznej i psychicznej z jego strony.
Podejrzewam, że abstrahując od alkoholizmu, ojciec miał jakieś problemy psychiczne. [...] Myślę, że był narcyzem. Na pewno był emocjonalnie niedorozwinięty, został wiecznym dzieckiem, a dziecko w obliczu drugiego dziecka bardzo często odczuwa zazdrość, złość. On po prostu nie miał żadnego instynktu, żeby mnie chronić czy żeby się mną opiekować — opowiadała.
Przyznała, że nie chce go obwiniać, a kieruje się wyłącznie odczuwanym żalem. Wierzy w uzdrawiającą moc słów. Jej wyznania spotkały się z emocjonalnymi reakcjami fanów poety.
Dziennikarz stanął w obronie Kaczmarskiego. Mówi o "linczu i hejcie'
Do powstałych kontrowersji jakiś czas temu odniósł się dziennikarz i poeta Przemysław Szubartowicz. Nie dał wiary historiom przedstawionym przez Patrycję Volny. Jego zdaniem Jacek Kaczmarski "nigdy nie udawał świętego" - nawet wtedy, gdy w Polsce "był noszony na rękach".
Zwrócił jednak uwagę, że autor kultowej piosenki pt. "Mury" nie ma szansy na obronę i odniesienie się do zarzutów córki, a opinia publiczna może zapoznać się tylko z jej wersją wydarzeń.
Ten typ pośmiertnej wiwisekcji jest niebywale egocentryczny, angażuje bowiem przypadkową opinię publiczną, której daje się do wierzenia jedną wersję, kwestionowaną przez innych członków rodziny, dotyczącą człowieka, który nie może się bronić, bo nie żyje od dwóch dekad. Nagle nieboszczyk, który nie może już przemówić, staje się przedmiotem bezkarnego linczu i hejtu. Jest to w moim przekonaniu sytuacja wykraczająca poza ramy moralności społecznej, która musi uwzględniać krytycyzm — komentował we "Wprost".