Córka Michała Wójcika o relacjach z ojcem. "Zdiagnozowano u mnie depresję"
Julia Wójcik w rozmowie z Plejadą opowiedziała o chorobie neurologicznej i depresji. Córka kabareciarza z Ani Mru-Mru mówi o terapii, rodzinie i życiowych wyborach.
Najważniejsze informacje
- Julia Wójcik ujawniła, że zmaga się z chorobą neurologiczną i depresją; korzysta z terapii.
- W szczerej rozmowie wspomina pływacką karierę przerwaną kontuzją, studia i aktywność w bookmediach.
- Opowiada o relacji z ojcem, dzieciństwie z babcią i planach na przyszłość.
Julia Wójcik, córka Michała Wójcika z kabaretu Ani Mru-Mru, w rozmowie z Plejadą opisała, jak poradziła sobie z załamaniem zdrowia i zmianą planów życiowych. Wspomniała lata treningów pływackich, nagłe problemy zdrowotne, a także wsparcie bliskich i terapię, która pomaga jej wracać do równowagi. Podkreśliła też rolę babci, z którą dorastała, oraz ostrożny dystans do show-biznesu.
Córka Michała Wójcika opowiedziała o kontaktach z ojcem
Najbardziej poruszające są jej słowa o diagnozie i leczeniu. "Rozchorowałam się neurologicznie oraz zdiagnozowano u mnie depresję. Chodzę na terapię, ale sytuacja już jest trochę stabilniejsza, to na pewno" - powiedziała w wywiadzie. Przyznała, że nauka mówienia o emocjach przyszła z czasem, a ważną rolę odegrała rozmowa z ojcem, na którą namówiła ją terapeutka.
Wójcik latami trenowała pływanie w reżimie dwóch treningów dziennie i startowała w zawodach rangi krajowej. Plany na igrzyska przekreśliły nawracające bóle i diagnoza lekarska. Jak relacjonuje, usłyszała stanowcze zalecenie przerwania wyczynowego sportu, po czym przeszła rehabilitację. W czasie pandemii skierowała energię w inną stronę: studia z turystyki i rosnącą aktywność wokół książek w mediach społecznościowych.
Jej pasją stał się internetowy świat książek: recenzje, patronaty i współprace z wydawnictwami. To odskocznia po latach sportu i chorobie. Choć ojciec od lat działa na scenie, ona woli spokój niż "plotkarskie gazety". Podkreśla, że show-biznes zna od kuchni i nie szuka tam miejsca na stałe, choć marzyła niegdyś o aktorstwie i chętnie spróbowałaby sił w tanecznym programie.
Wspomnienia z dzieciństwa łączą się z częstą nieobecnością taty, który pracował w trasie. Zaznacza jednak, że starał się być obecny i wspierać. Szczególnie zapamiętała niedawną, szczerą rozmowę telefoniczną nad zalewem: "Padły takie słowa, że płakałam w miejscu publicznym". Dziś mają więcej otwartości, a rodzina – w tym przyrodni bracia – spotyka się, kiedy to możliwe.
Julia pracuje w hotelu w Lublinie i kształci się na kierunku florystyki. Chce pielęgnować odzyskaną stabilność, budować relacje i wrócić do drobnych radości dnia codziennego. Na razie stawia na zdrowie i rzeczy, które sama może kontrolować, a od reszty trzyma bezpieczny dystans.
Przypomnijmy, że jej tata niedawno poinformował, że zmaga się z kłopotami zdrowotnymi i przerwał karierę w Ani Mru-Mru. Julia o chorobie Michała Wójcika nie chciała dużo mówić.
Jakieś wiadomości dostałam, ale zignorowałam, ponieważ wiem, że teraz jest potrzebna chwila ciszy. Ja też to zachowam dla siebie. Nie mam w pełni informacji, dlatego nie będę się wypowiadać na ten temat. Bardzo dziękuję fanom. Zajrzałam akurat w komentarze — było mnóstwo wpisów z życzeniami zdrowia — powiedziała w rozmowie z Plejadą.