Damięcki wybuchł podczas wywiadu. Odegrał rolę Goldena
Podczas programu "Ja wysiadam" Mateusz Damięcki, proszony o zagranie krótkiej scenki, niespodziewanie poderwał się i odtworzył swój słynny wybuch, rzucając mocne przekleństwa. Ten nagły gest całkowicie odmienił nastrój rozmowy.
Najważniejsze informacje
- Damięcki ujawnił, że rola w "Furiozie" doprowadziła go do skrajnego napięcia psychicznego.
- W trakcie rozmowy emocjonalnie odegrał realny wybuch sprzed lat i opuścił kadr.
- Aktor mówi o odwodnieniu, przeciążeniu i wsparciu żony, które pomogło mu wrócić do równowagi.
Pierwsze minuty rozmowy szybko zeszły na kulisy "Furiozy" i postać Goldena. Mateusz Damięcki przyznał, że długo nie potrafił wyjść z roli, a powrót do codzienności okazał się trudniejszy niż sama praca na planie. To przeciążenie emocjonalne i fizyczne miało realne konsekwencje w życiu prywatnym.
Mateusz Damięcki odegrał rolę Goldena w programie "Ja wysiadam"
Punktem kulminacyjnym rozmowy była prośba o krótką scenę. Damięcki natychmiast odtworzył swój dawny wybuch, pokazując, jak głęboko rola w nim siedziała. "Żebym ja cię ciągał po temacie. No jak wejść? Masz wszystko. Ja ci byłem w stanie się odłożyć i opowiedzieć wszystko. A ty chcesz, żebym ja ci kur** czytał te kur** rzeczy. Pierd** to, kur**. Nie będę tego robił, kur**. Pierdo** ten, kur**, wywiad. Je** to" - krzyczał, po czym wyszedł z kadru.
Aktor opowiedział, że do roli szykował się ekstremalnie: intensywne treningi i odwodnienie miały poprawić ekranową sylwetkę. Lekarz później ostrzegł go, że taka metoda była obciążająca i mogła skończyć się poważnie. Damięcki funkcjonował na granicy możliwości, nie potrafił wyhamować, a plan dnia wypełniała wyłącznie praca.
Natalia Kukulska otworzyła się na temat relacji z córką. Nie zawsze było kolorowo.
Dom także odczuł ciężar tej przemiany. Żona aktora obserwowała narastającą frustrację i próbowała zatrzymać proces, który wymknął się spod kontroli. Damięcki podkreślił, że bez jej wsparcia skutki mogły być znacznie dotkliwsze. Świadomość wpływu roli na bliskich stała się dla niego ważnym sygnałem ostrzegawczym.
Po zakończeniu zdjęć Damięcki uczył się na nowo wracać do stabilnego rytmu. Dziś, jak przyznał, ostrożniej dobiera role i liczy ich wpływ na życie rodzinne. Najważniejsze jest zachowanie równowagi, by postać nie przenikała zbyt głęboko do codzienności. Taka perspektywa wyznacza mu kierunek dalszej kariery.
Na koniec aktor podkreślił, że intensywność Goldena dała mu wiele zawodowo, ale koszt emocjonalny okazał się wysoki. Doświadczenie skrajnego przeciążenia sprawiło, że świadomie stawia granice między planem a domem. To decyzja, która – jak mówi – chroni zarówno zdrowie, jak i relacje.