Grał Jezusa w "Pasji". "Zostałem trzykrotnie porażony piorunem"
James Caviezel zapłacił wysoką cenę za rolę Jezusa w "Pasji" Mela Gibsona. Aktor w rozmowie z Christianem Stelzerem zdradził, co działo się na planie filmu. "Zostałem trzykrotnie porażony piorunem" - opowiedział.
Mel Gibson ostrzegł Jamesa Caviezela, że rola Jezusa w "Pasji" może go zaszufladkować i nie rozkręci jego kariery. Stało się dokładnie tak, jak przewidywał. Praca na planie nie należała do łatwych.
Aktor na planie zwichnął ramię, a ponadto borykał się z zapaleniem płuc i hipotermią. Wspominał jednak, że najgorsze było uderzenie pioruna, do którego doszło podczas odgrywania sceny kazania na górze i ukrzyżowania.
Makijaż spalił mi skórę. [...] Zostałem trzykrotnie porażony piorunem, rozświetlając się jak choinka i ostatecznie przeszedłem dwie operacje serca. [...] Przy ostatniej scenie chmury wisiały nisko nad nami, a w krzyż, na którym byłem umocowany, trafił piorun. Nagle zrobiło się bardzo cicho dookoła mnie, a moje włosy stały dęba — opowiadał w rozmowie z Christianem Stelzerem.
James Caviezel pamięta, że wokół niego na planie stało około 250 osób. Wszyscy byli zaskoczeni tym, do czego doszło. Sam zainteresowany nie wie, jak interpretować to zdarzenie.
Widzieli, jak moje ciało się rozświetliło, a moja głowa została z obu stron rozjaśniona przez ogień. Wielu z nich było zaszokowanych, kiedy to ujrzeli — mówił.
Choć zagranie Jezusa w "Pasji" zapewniło mu rozpoznawalność na całym świecie, nie przełożyło się to na rozwój kariery. Stało się odwrotnie i nie mógł liczyć na kolejne ciekawe propozycje zawodowe.
Jak tylko zrobiłem "Pasję", oferty ról przestały przychodzić — skarżył się w "People".
James Caviezel mówi o swojej wierze. Tak nazwał Trumpa
57-latek na planie "Pasji" (w 2004 roku) codziennie się spowiadał i przyjmował komunię. Wciąż publicznie opowiada o swojej głębokiej wierze, która — jak twierdzi — "czyni go silnym". W tym roku pojawi się w filmie "Narodzenie Pańskie. Zero A.D.", w którym zagra króla Heroda.
James Caviezel w ostatnich latach wystąpił też w filmie "Dźwięki wolności", gdzie jako agent ratował porwane dzieci. Podczas promocji produkcji zaapelował do Donalda Trumpa, by zajął się tematem handlu dziećmi. Prezydenta USA w porannym programie "Fox & Friends" na antenie Fox News nazwał Mojżeszem.