Grób Linde-Lubaszenki. Wzruszające, co zrobili po pogrzebie
Pogrzeb Edwarda Linde-Lubaszenki odbył się we wtorek 24 lutego, 16 dni po śmierci aktora. Został pochowany przy Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach. Oto jak wyglądał jego grób tuż po uroczystości.
Edward Linde-Lubaszenko, gwiazdor znany z filmów "Psy", "Sztos" i "Poranek kojota", zmarł w wieku 86 lat. Został pochowany przy Alei Zasłużonych na Cmentarzu Wojskowym w Warszawie w szarym grobowcu.
Po mszy pożegnalnej (odbyła się w kościele w. Brata Alberta i św. Andrzeja Apostoła przy placu Teatralnym) żałobnicy przeszli na nekropolię. Tam odbyła się druga część uroczystości, która miała charakter państwowy. Wśród oficjeli był wiceminister kultury Jan Wróbel.
Trumnę złożono do grobu w ciszy i skupieniu. Mogiła Edwarda Linde-Lubaszenki niemal natychmiast zniknęła pod warstwą kwiatów. Zieloną wykładzinę (położono ją ze względu na warunki pogodowe) przykryły bukiety białych i czerwonych kwiatów.
W centrum, na drewnianej sztaludze, ustawiono duże zdjęcie aktora – z łagodnym uśmiechem i charakterystycznym, przenikliwym spojrzeniem. Obok stanął drewniany krzyż z tabliczką z jego imieniem i nazwiskiem. Wokół ustawiono dziesiątki wiązanek z szarfami od rodziny, przyjaciół i współpracowników.
Tuż przed płytą nagrobka zapłonęły znicze. Całość sprawiała wrażenie podniosłej, ale powściągliwej chwili – bez ostentacji, za to z wyraźnym znakiem, jak wielu ludzi chciało oddać artyście ostatni hołd.
Gwiazdy na pogrzebie Edwarda Linde-Lubaszenki
Olaf Lubaszenko, syn zmarłego artysty, wygłosił poruszające przemówienie, po którym "po raz ostatni uśmiechnął się do ojca". Wśród znanych osób, które oddały cześć pamięci po Edwardzie Linde-Lubaszence, znaleźli się m.in. 88-letnia Maja Komorowska, Tomasz Iwan, Robert Janowski, Stefan Friedmann i Michał Milowicz.
Obok miejsca spoczynku artysty znajdują się mogiły innych postaci zasłużonych dla polskiej kultury. W niewielkiej odległości od kwatery C w rzędzie 1A pochowano m.in. dyrygenta i kompozytora Jerzego Derfla oraz reżysera Marcela Łozińskiego (znanego m.in. z produkcji "Wszystko może się przytrafić").