Królewscy pracownicy dostali polecenie ws. Andrzeja. Tak się do niego zwracają
Królewscy pracownicy otrzymali polecenie, by nadal zwracać się do Andrzeja Mountbattena-Windsora per "Sir". Stało się tak, mimo że w ubiegłym roku król Karol III odebrał mu tytuły HRH, księcia i księcia Yorku w związku z nowymi informacjami o jego relacjach z Jeffreyem Epsteinem.
66-latek przebywa obecnie w Wood Farm na terenie posiadłości Sandringham. Trafił tam po zatrzymaniu w czwartek pod zarzutem nadużycia stanowiska publicznego. Spędził 11 godzin w policyjnym areszcie, po czym wrócił do rezydencji.
W tym czasie funkcjonariusze przeszukiwali także jego dawny dom – Royal Lodge w Windsorze. Śledztwo ma związek z e-mailami z okresu, gdy Andrzej Windsor był wysłannikiem handlowym Wielkiej Brytanii, które pojawiły się w aktach sprawy Epsteina.
Królewscy pracownicy wciąż muszą zwracać się do Andrzeja Windsora per "Sir"
Tymczasowo były książę mieszka w Wood Farm – niegdyś miejscu emerytury księcia Filipa – i czeka na zakończenie remontu pobliskiej Marsh Farm, gdzie ma zamieszkać na stałe. Według doniesień będzie miał do dyspozycji jedynie "szkieletowy" personel: kucharza i lokaja. To wyraźny kontrast wobec lat spędzonych w Royal Lodge i apartamencie w Pałacu Buckingham, gdzie obsługiwały go całe zespoły kamerdynerów, kucharzy, pokojówek i sprzątaczy.
"The Sun" informuje, że część personelu pytała, jak należy się do niego zwracać po utracie tytułów. Odpowiedź brzmiała: "Sir". Jednocześnie pracownicy mieli otrzymać możliwość odmowy pracy na jego rzecz, jeśli czuliby się z tym niekomfortowo. W 2022 r. Windsor zawarł ugodę z oskarżającą go o wykorzystanie seksualne Virginią Giuffre, płacąc – według mediów – ok. 12 mln funtów, nie przyznając się do winy.
Remont Marsh Farm finansuje król Karol III. Jak podkreślają źródła, podatnicy nie pokrywają kosztów obrony prawnej Andrzeja, a nie reprezentują go prawnicy rodziny królewskiej. Mimo instalacji ogrodzeń i nowych drzwi prace przy posiadłości utknęły, a przeprowadzka przed Wielkanocą stoi pod znakiem zapytania.
Sprawa ponownie rozgrzała debatę o pozycji Andrzeja w rodzinie królewskiej. Jak podaje "The Sun", mieszkańcy okolic Sandringham przyznają, że nie jest tam postacią popularną. Pałac Buckingham nie skomentował szczegółów dotyczących jego obecnej sytuacji.