Paweł Grządziel ma dziś 29 lat i od ponad dwóch dekad jest związany z "Klanem". Obecnie gra młodego farmaceutę, który poszedł w ślady swojej mamy, babci i prababci. W wywiadzie dla "Świata seriali" wrócił do początków w serialu, mówił o atmosferze na planie i o tym, jak wygląda współpraca z aktorami grającymi jego rodziców. Podkreślił też, że aktorstwo nie stało się jego główną drogą zawodową.
Od "Jedyneczki" do roli w "Klanie"
Grządziel trafił do obsady "Klanu" w 2003 r. Jak opowiada, miał wtedy sześć lat, a możliwość pracy na planie pojawiła się po jego występach w programie "Jedyneczka" na antenie TVP1. Od tamtej pory widzowie obserwowali, jak dorasta na ekranie w roli Jaśka Rafalskiego.
W rozmowie dla "Świata seriali" aktor-niezawodowiec nie ukrywa, że chce pozostać w serialu jak najdłużej, ale nie planuje budować kariery w innych produkcjach.
Chciałbym, żeby ten stan rzeczy się utrzymał, żebym mógł realizować się zawodowo poza aktorstwem, a jednocześnie grać w "Klanie" jak najdłużej. I tylko w "Klanie" - nie szukam wyzwań aktorskich poza nim powiedział Paweł Grządziel.
Gra z serialowymi rodzicami
W nowych odcinkach "Klanu" Jasiek ma mierzyć się m.in. z nadopiekuńczością swojej mamy, Beaty. Grządziel w wywiadzie zwrócił uwagę, że ekranowy charakter bohaterki nie ma wiele wspólnego z Magdaleną Wójcik poza planem.
"Co ciekawe, Magda Wójcik, która ją gra, jest prywatnie fajną osobą, bardzo się lubimy i, szczerze mówiąc, podziwiam jej kunszt, że potrafi tak przekonująco zmieniać się w heterę na ekranie, podczas gdy poza nim jest zupełnie normalna" - wyznał Paweł Grządziel w rozmowie ze "Światem seriali".
Aktor dodał, że jego obserwacje potwierdza także syn Magdaleny Wójcik, którego poznał.
Potwierdza to także jej syn, którego poznałem, mówi, że mama "na życie" jest całkiem spoko i nie ma nic wspólnego ze swą serialową postacią. Tak że pozostaje tylko współczuć Jaśkowi, że trafiła mu się taka nadopiekuńcza mamuśka i musi to jakoś znosić - powiedział Grządziel.
"Idziemy na pizzę!". Wspólny kod z Jackiem Borkowskim
W "Klanie" ojca Jaśka gra Jacek Borkowski. Grządziel przyznał, że współpraca z serialowym tatą układa się bardzo dobrze, a z czasem wykształcił się między nimi charakterystyczny, prywatny "kod" porozumiewania.
"Łączą nas wspomnienia, anegdoty z planu i ... powiedzenia. Jedno z nich dotyczy pizzy" - opowiadał w rozmowie ze "Światem seriali".
Jak wyjaśnił, hasło ma źródło w scenach sprzed lat, kiedy Jasiek był dzieckiem i nie mieszkał jeszcze z ojcem, a ten zabierał go na pizzę podczas odwiedzin.
Ten rytuał wciąż funkcjonuje w naszej pamięci i kiedy np. Jacek z uśmiechem rzuca hasło: "Idziemy na pizzę!" - to wiem, że w naszym wewnętrznym języku oznacza to: "przybij piątkę", "głowa do góry", "jestem z tobą!". Fajnie jest mieć taki swój własny kod i wsparcie - wyznał Grządziel.
Dlaczego nie został zawodowym aktorem?
Choć od dziecka gra w najstarszej polskiej telenoweli, Grządziel podkreśla, że swoją przyszłość wiąże z inną branżą. W wywiadzie ujawnił, że pracę na planie łączy z zatrudnieniem w Sądzie Okręgowym w Warszawie, gdzie jest protokolantem.
Postawiłem na prawo - skończyłem ten kierunek na SWPS i objąłem stanowisko asystenta w sądzie, nie przerywając nigdy pracy na serialowym planie - powiedział Paweł Grządziel w rozmowie ze "Światem seriali".
Dodał też, że nadal szuka dla siebie docelowej ścieżki w zawodzie prawnika. "Ciągle szukam swej drogi w zawodzie prawnika, mam jeszcze czas, by zdecydować, którą aplikację wybrać. Wiem jedno, że z tym obszarem właśnie chcę związać swą przyszłość, a nie z aktorstwem, które znam od podszewki i które jest zajęciem pięknym, acz dość niestabilnym i obciążającym" - wyznał.
Skąd się wziął "Jasiek bez nerki"?
Grządziel odniósł się także do przezwiska, które od lat funkcjonuje wśród widzów i w popkulturze: "Jasiek bez nerki". Jak wyjaśnił, przydomek ma związek z wątkami zdrowotnymi bohatera z czasów dzieciństwa.
"To, że bez nerki wynika z jego zdrowotnych przejść z czasów, gdy był jeszcze maluchem. A potem przyszły inne perypetie" - powiedział aktor "Klanu".
Podkreślił przy tym, że do komentarzy o postaci podchodzi spokojnie.
Podchodzę z dystansem do tego, co mówią i piszą o Jaśku. Miło mi, że jest zauważalny w popkulturze, dostarcza humoru, powodów do dyskusji - bo to o to w tym wszystkim chodzi. Dopóki nikogo to nie dotyka, nie obraża, dopóki dobrze się przy tym bawimy, to jest w porządku - dodał Grządziel w rozmowie ze \"Światem seriali\".
Aktor chroni swoje życie prywatne. Nie prowadzi otwartych kont społecznościowych. Jego wielkim marzeniem jest podróż do Korei Południowej.