Mąż Moniki Jarosińskiej pracuje jako DJ. Tak razem wyglądają
51-letnia Monika Jarosińska od 2012 roku jest żoną Roberta Korzeniewskiego. Jej ukochany nazywa się podobnie jak popularny sportowiec, ale pracuje w zupełnie innej branży. Jest muzykiem znanym jako DJ Mr. Root. Jak wygląda?
Monika Jarosińska i Robert Korzeniewski pobrali się w czerwcu 2012 roku w pałacyku w Jabłonnie pod Warszawą. Uroczystość zorganizowano w ogrodzie. Małżonkowie sporadycznie pokazują się razem na wydarzeniach show-biznesowych.
Ukochany uczestniczki "Królowej przetrwania" jest producentem muzycznym, ale dobrze czuje się również przed konsoletą. Występuje jako DJ Mr. Root i jest znany wśród słuchaczy muzyki klubowej.
Kolejna nagroda dla Stocha. Mistrz pokazał klasę
Remiksy Roberta Korzeniewskiego można było usłyszeć nie tylko w Polsce, ale również w dużych klubach w Londynie i na Ibizie (np. w Savannah Beach Bar). Ponadto prowadzi studio nagraniowe Over30.
Wspólnie z Moniką Jarosińską (pod pseudonimem Mo-J) nagrał kilka utworów (np. "La Vida") z gatunku disco. Współpracuje również z innymi artystami. Para przez jakiś czas mieszkała poza Polską, jednak zdecydowała się wrócić do kraju w 2024 roku.
Na Malcie brakowało nam przyjaciół, tęskniliśmy za krajem — tłumaczyli w "Super Expressie".
Aktorka znana z roli Jolanty Pastusiak w serialu "Samo życie" (wcielała się w tę postać do 2007 roku) przyznała, że znajomość z Robertem Korzeniewskim przepowiedziała jej wróżka. Usłyszała od niej, że mężczyznę swojego życia pozna dopiero po 30-stce.
Skończyłam 30 lat i wróżba się spełniła. Oszalałam z miłości — mówiła w "Życiu na gorąco".
Ibiza Music Video: Mr. Root ft. Mo-J - La Vida
Monika Jarosińska była zakochana w innym. Byli razem 7 lat
Zanim Monika Jarosińska poznała Roberta Korzeniewskiego, była zakochana w Amerykaninie Davidzie Turnerze, który studiował reżyserię na łódzkiej "Filmówce". Byli ze sobą przez 7 lat, jednak nagle doszło do rozstania. Artysta wrócił do USA i przed odlotem poinformował ją, że nigdy nie wróci do Polski.
Nie chciałam przeczekiwać kryzysów, bo dalej mogłoby już być wyłącznie gorzej. Teraz wiem, że to nie był kryzys. Po prostu nie pasowaliśmy do siebie aż tak, żeby spędzić ze sobą całe życie. Nie żałuję tego czasu, który wspólnie spędziliśmy. Inspirowaliśmy się twórczo, więc żyliśmy ciekawie — stwierdziła w "Echu Dnia".