"Mnie to upokarzało". Stockinger wyjechał z Polski, potem żałował
Tomasz Stockinger w latach 80. nie widział w Polsce perspektyw na godne życie i razem z żoną wyjechał do Kanady. W podcaście "Wojewódzki & Kędzierski" przyznał, że nie był to do końca trafiony pomysł. Aktor źle się czuł poza ojczyzną. "Bardzo cierpiałem" - wspominał.
Trudne czasy PRL-u sprawiły, że Tomasz Stockinger mimo ugruntowanej pozycji w ówczesnym show-biznesie i niedługo po premierze "Znachora" (zagrał hrabię Czyńskiego), zdecydował się na emigrację.
Jak bardzo musiało być źle i nieciekawie, skoro taki człowiek jak ja, z takim dorobkiem, decyduje się spakować wszystko i razem z żoną wyjechać w nieznane? — mówił w podcaście "Wojewódzki & Kędzierski".
Wyjechał do Kanady razem z żoną Jolantą. Ustalili, że dopiero za oceanem podejmą decyzję, czy zostaną tam na stałe. Początkowo taki był plan, jednak Tomasz Stockinger zaczął tęsknić za ojczyzną i ukochanym zawodem. Za granicą nie pracował jako aktor. W 1988 roku małżonkowie powitali na świecie jedynego syna, Roberta.
Nie można być jednocześnie tu i tam. Podjęliśmy decyzję o powrocie, która nieco się przesunęła w czasie właśnie dlatego, że pojawił się Robert. Postanowił się urodzić właśnie tam. To chyba przeznaczenie. To prawda, kiedy o tym mówię, mam dreszcze. Bardzo cierpiałem, że nie jestem w swoim środowisku, że nie wykonuję swojego zawodu, bardzo mnie to upokarzało, ale wiedziałem, że mogę tam wrócić i wrócę. Może nawet, jak się okazało, wrócę z nową energią, nową wiarą — wspominał.
Gwiazdor "Klanu" nie ukrywał, że w Kanadzie nie powodziło im się najlepiej. Gdy znaleźli się w potrzebie, pomogła im pobożna amerykańska rodzina. Artysta wciąż uważa, że "odmienili ich los".
Będąc z żoną w trudnej sytuacji w Toronto, spotkaliśmy zupełnie przypadkowo amerykańską rodzinę. [...] Bardzo wiele się od nich nauczyliśmy. [...] Dzięki nim poznaliśmy prawdziwą duszę amerykańską, taką oryginalną amerykańską rodzinę. Moje życie byłoby niepełne — tak bym się czuł, gdybym na swojej drodze ich nie spotkał — opowiadał 71-latek.
Rozwód Tomasza Stockingera. "Niewiele ich łączyło"
Tomasz Stockinger wraz z małżonką Jolantą wrócili do Polski. Byli małżeństwem przez około 20 lat. Zdecydowali się na rozwód po wielu próbach zbudowania relacji, w której oboje czuliby się komfortowo. Robert Stockinger wprost stwierdził, że związek jego rodziców należał do "trudnych i burzliwych".
Większość mojego dzieciństwa spędzałem z mamą, która na świat taty patrzyła ze zdziwieniem i ten punkt widzenia przekazała mi. [...] Moi rodzice nie funkcjonowali razem. Byli małżeństwem tylko na papierze i niewiele ich łączyło poza mną — wyznał w Gazeta.pl.