29-letni Mariusz z Małopolski zgłosił się do "Rolnik szuka żony", bo jest gotowy na założenie rodziny. Na jego wizytówkę odpowiedziało sporo kobiet. W 2. odcinku będzie kontynuował rozmowy z kandydatkami. Nie wszystko pójdzie jak z płatka.
Jedna z pań podczas randki powiadomi go, że w liście nie wspomniała o wszystkich istotnych faktach na swój temat. Zaskoczy wyznaniem, że jest matką pełnoletniego syna. O reakcji Mariusza widzowie dowiedzą się z anteny TVP1 w niedzielę o 21:25.
Wówczas okaże się również, że kolejna z kobiet starających się o jego względy uskuteczni nietypowy sposób na poznawanie się. Będzie chciała dowiedzieć się od rolnika, "którym składnikiem rosołu chciałby być".
Niewątpliwą wpadkę zaliczy kandydat 22-letniej Justyny z Podkarpacia. W liście, który trafił w jej ręce, pozostawił paragon z pewną kwotą za usługę, która miała zrobić na niej wrażenie.
Ciekawy przebieg będą miały randki Łukasza, który tydzień temu wzbudził wśród widzów kontrowersje. Tym razem zapyta jedną z adoratorek, czy – podobnie jak on – lubi ryzyko i spontaniczne sytuacje. Zaskoczy go poczuciem humoru i szczerością.
Zrobiłam szaloną rzecz w tym roku – zgłosiłam się do "Rolnik szuka żony", żeby nie musieć zgłaszać się kiedyś do "Sanatorium miłości". To jest drugi program, który bardzo kocham – odpowie.
Trudne wybory w 2. odcinku "Rolnik szuka żony". "Trochę jest stresik"
Trudne decyzje nie tylko przed Justyną, Mariuszem i Łukaszem, ale również Wiktorem i Karolem. Po randkach ustalą, które z osób, które napisały do nich listy, zaproszą do swoich gospodarstw.
Trochę jest stresik – przyzna Wiktor, który dostał 3 listy od zainteresowanych kobiet.
Zgodnie z zasadami "Rolnik szuka żony", może gościć u siebie wszystkie panie, jednak do finału będzie mogła przejść tylko jedna z nich. Będziecie oglądać?