Katarzyna Zillmann i Janja Lesar pechowo zaczęły przygodę w "Azja Express". Sportsmenka miała kontuzjowaną kostkę i nie mogła przemieszczać się tak szybko, jakby chciała – a to w wyścigu celebrytów ma kluczowe znaczenie.
Wioślarka i tancerka pojawią się również w 2. odcinku. Z zapowiedzi wynika, że wtedy również pojawiły się problemy. Mistrzyni olimpijska uderzyła głową w drzwi bagażnika samochodu. Pojawiła się krew. Jak wspomina te wydarzenia z perspektywy czasu?
Nie był to czas mojego życia, szczególnie przy pierwszym zderzeniu z formatem. Cały ten czas, ten początek przyniósł sporo żniw w głowie, które gdzieś tam musiałyśmy przekopać, przerobić. Wszystkie plany, oczekiwania i ambicje [przez kontuzję – przyp. red.] zostały zmiecione z powierzchni planszy i zaczęła się walka o przetrwanie. Zaczął wychodzić brak przygotowania – opowiadała w "Dzień dobry TVN".
Podobne spojrzenie ma jej partnerka. Znana z "Tańca z Gwiazdami" Janja Lesar nie ukrywała, że dzięki wyjazdowi na indonezyjską prowincję udało jej się lepiej poznać samą siebie. Zobaczyła, że nie radzi sobie z emocjami tak dobrze, jak myślała.
A jednak przy tym całym stresie byłam w tym dość słaba, ale muszę jeszcze bardzo dużo nad tym jakby pracować – oznajmiła.
Janja Lesar narzeka na montaż w "Azja Express". "Płasko i bezbarwnie"
Dodała, że wcześniej nigdy nie oglądała "Azji Express". Przed wyjazdem skontaktowała się z kilkoma byłymi uczestnikami, by opowiedzieli jej o swoich wrażeniach. Mimo to nie była gotowa na to, co ją spotka. 1. odcinek niekoniecznie jej się spodobał.
To jest bardzo smutne, że pokazują to bardzo płasko i bezbarwnie. Każdy z nas dostał łatkę, kim jest. Wydaje mi się, że będzie jeszcze gorzej. Okej, jestem na to gotowa – komentowała.
Kolejne odcinki programu są emitowane w sobotę o 19:45 na antenie TVN. Jak sądzicie, Janja Lesar i Katarzyna Zillmann zajdą daleko?