Nie żyje 37-letni muzyk Joshua Ward. Pijany kierowca spowodował wypadek
Perkusista i wokalista death metalowego zespołu Voraath, Joshuę "Nassaru" Ward, zginął w wypadku spowodowanym przez pijanego kierowcę w noc sylwestrową.
Wypadek na Cooley Bridge Road
W sylwestrową noc, Joshuę Ward, jego partnerka i dwóch przyjaciół podróżowali SUV-em w pobliżu Greenville, kiedy w ich pojazd uderzył z dużą prędkością sedan. Auto zostało zepchnięte z drogi i uderzyło w drzewo. Wszyscy pasażerowie SUV-a ponieśli śmierć na miejscu - poinformował "The Independent". Ward miał zaledwie 37 lat, pozostawił syna, Kai’a.
Sprawca pod wpływem alkoholu
Za tragiczny wypadek odpowiedzialny był Nicholas Shane Meeks. Mężczyzna prowadził pojazd pod wpływem alkoholu, co doprowadziło do wypadku. Sam sprawca nie doznał groźnych obrażeń, został aresztowany i postawiono mu cztery zarzuty związane z jazdą w stanie nietrzeźwym oraz prowadzeniem pojazdu z zawieszonym prawem jazdy. To nie pierwsze takie przewinienie Meeksa, który wcześniej również był oskarżony o jazdę po alkoholu w 2024 roku - podaje portal Lambgoat.
Pożegnanie Joshuy Warda
Po jego śmierci, na platformie GoFundMe zorganizowano zbiórkę, by pokryć koszty pogrzebu i innych wydatków związanych z uroczystościami żałobnymi. Do tej pory uzbierano ponad 21 tys. dolarów, a reszta środków zostanie przekazana na wsparcie syna artysty.
Czego słuchają medalistki olimpijskie? Odpowiedzi mogą zaskoczyć
Niezrealizowane plany muzyczne
Zespół Voraath, którego częścią był Ward, pracował nad drugim albumem. Ostatni wpis na Facebooku grupy sugerował trwający proces twórczy. Śmierć muzykanta była ogromnym szokiem dla społeczności death metalu oraz jego bliskich, zostawiając po sobie wspomnienie oddanego ojca, utalentowanego muzyka i inspirującego nauczyciela.