Nie żyje Janusz Waściński z "The Voice". Był trzeźwym alkoholikiem
Nie żyje Janusz Waściński. Był aktorem i muzykiem, który przed laty otwarcie opowiadał o problemach z alkoholem. Widzowie znają go m.in. z "The Voice of Poland". Smutną nowinę w rozmowie z Film Studio ABW przekazali najbliżsi artysty. Wiadomo, kiedy odbędzie się pogrzeb.
Janusz Waściński odszedł 25 marca. Był nie tylko wokalistą, ale również autorem tekstów i kompozytorem muzyki. Jego wielowymiarową działalność doceniono w pożegnalnym wpisie. Współpracownicy zapamiętają go jako "bardzo sympatycznego człowieka".
Z ogromnym żalem dzielimy się z Wami smutną wiadomością, która właśnie do nas dotarła. Zmarł Janusz Waściński, nasz wieloletni kolega z planów filmowych i reklamowych. Wszyscy zapamiętamy Janusza jako bardzo sympatycznego człowieka o wielu pasjach, muzyka i duszę towarzystwa — czytamy na profilu Film Studio ABW na Facebooku.
"Królowa przetrwania". Co wydarzy się w 5. odcinku?
Bliscy artysty przekazali informacje dotyczące pogrzebu. Uroczystość rozpocznie się w najbliższy czwartek (2 kwietnia) o godz. 11:10 na cmentarzu Junikowo w Poznaniu. Na miejscu oprócz rodziny z pewnością stawią się fani jego twórczości.
Janusz Waściński brał udział w 6. edycji "The Voice of Poland" w 2015 roku. Pojawił się na etapie przesłuchań w ciemno, gdzie wykonał utwór Ryszarda Rynkowskiego pt. "Szczęśliwej drogi już czas". Nie udało mu się przekonać do siebie jurorów.
Widzowie mogli oglądać go również w serialu "Na sygnale". Wcielił się w postać Mariana w 823. odcinku pt. "Kadzidełka Wiesławy". Grał na gitarze, pisał refleksyjne teksty i komponował własne utwory. Specjalizował się w piosence autorskiej. Przez jakiś czas koncertował, wydał album pt. "Wybór".
The Voice of Poland VI - Janusz Waściński - „Szczęśliwej drogi już czas” - Przesłuchania w ciemno
Janusz Waściński był trzeźwym alkoholikiem. "Dosięgnąłem dna"
Janusz Waściński miał za sobą chorobę alkoholową. Organizował spotkania w szkołach, ośrodkach dla uzależnionych, w więzieniach i zakładach poprawczych. Opowiadał tam o tym, jak pokonać nałóg.
Mój ojciec też był alkoholikiem, ale pił w domu i nikt nigdy nie powiedział, że ma problem. [...] Ja piłem poza domem. I śmiesznie to zabrzmi, ale alkohol nigdy mi nie smakował, natomiast jego działanie – o to chodziło. Byłem bardzo rozrywkowy, nie było w Poznaniu i okolicy lokalu, dyskotek, klubów, żeby mnie tam nie było. [...] Żona pomagała, kryła, dzwoniła do pracy, że jestem chory itd. Miałem fajny komfort do picia, zawsze "oprany", nakarmiony. Jak na kacu, to posiłki podawane do łóżka... [...] Miałem dość mojego pijanego życia, nie mogłem patrzeć na siebie, chciałem żyć normalnie, godnie. Dosięgnąłem swojego dna — zwierzał się w 2011 roku na portalu Polki.