Afera po słowach Andrzeja z Plutycz. "Myślicie, że ktoś to kupi?"
W domu Andrzeja z Plutycz trwa remont. Przedsiębiorczy gwiazdor "Rolnicy. Podlasie" rozebrał starą przybudówkę, a pozostałe z niej drewno postanowił przehandlować. To nie spodobało się internautom. "Naprawdę myślicie, że ktoś to kupi?" - komentowali.
Andrzej z Plutycz do remontu domu zatrudnił ekipę budowlaną, ale sam również uczestniczy w pracach. Rozebrał przybudówkę, a pozostałe drewno (oraz stare drzwi) złożył w nowo wybudowanej hali obok stodoły. Podczas rozładowywania podzielił się pomysłem, jak spieniężyć wysłużony surowiec.
Stara przybudówka była z drewna. Mamy je do sprzedania. Kto pierwszy, ten lepszy. Przyda się na altanę albo na budę dla psa. Zależy, co kto będzie chciał. To jest stare drewno, ale jeszcze może komuś posłużyć — rozprawiał na YouTube.
Bohater programu "Rolnicy. Podlasie" nie znalazł poparcia u widzów. Część osób zaczęła krytykować go za to, że chce zarobić na drewnie, którego stan pozostawia wiele do życzenia i które nie powinno być już używane.
"Naprawdę myślicie, że ktoś to kupi? Przecież to spróchniałe drewno", "Wóz i obora ci się rozpadają, a ty chcesz drewno sprzedawać. Jak takie dobre, to sam go użyj", "Świetny pomysł, ludzie kupują deski ze starych stodół i robią z nich meble. Eleganckie drewno na saunę, naprawdę...", "Pognite są te krokwie", "Zostaw sobie na opał, są zbyt grube na budę", "Za darmo oddałem dwa razy tyle takich starych desek, a ty chcesz jeszcze za to kasę. Żenada" — komentowali.
Zarzucili Andrzejowi z Plutycz, że nie dba o swoje maszyny
Fani Andrzeja z Plutycz zwrócili również uwagę na warunki, w jakich składowane jest drewno. Gospodarz przewiózł je do hali, która pierwotnie miała służyć jako magazyn maszyn i sprzętów rolniczych. Zobaczyli, że znajdują się tam inne rzeczy.
"Czy ja dobrze widzę to błoto obok hali? A miało być tak czysto", "W ogóle o to nie dbasz, aż szkoda patrzeć", "Zastanawiam się, dlaczego, mając tyle wolnego miejsca w hali, większość maszyn stoi pod chmurką i niszczeje. Prasa kostkująca, rozbijacz pokosów, opryskiwacz. Dobrze, że słynna belarka stoi pod dachem" — pisali.
Ostatni z wymienionych sprzętów celebryta otrzymał dzięki inicjatywie posła Michała Kołodziejczaka, lidera Agrounii. Na zakup belarki dla Andrzeja z Plutycz zebrano 67 tys. zł. Jakiś czas temu uległa awarii, jednak — jak poinformował właściciel — została naprawiona.