Nie żyje kultowy warszawski hipis. Był wnukiem znanego malarza
Kamil Sipowicz i raper Piotr "Vienio" Więcławski poinformowali o śmierci Krzysztofa Brandta, aktora, który uznawany był za jednego z pierwszych polskich hipisów. Miał 74 lata.
Źródło zdjęć: © Facebook, YouTube
Krzysztof "Pinki" Brandt wystąpił w takich filmach jak "Uprowadzenie Agaty" i "Pianista". Pojawiał się także w teledyskach takich artystów jak Kayah, Kamil Bednarek oraz zespołów Molesta, Happysad i Coma. Ukończył szkołę aktorską SPOT w Krakowie.
Był wnukiem znanego polskiego malarza Józefa Brandta. W 2014 roku stał się bohaterem komiksu Pawła Płóciennika.
Haydamaky feat.Kamil Bednarek - Please Call Me Later (Official video)
Pinki jest równie tajemniczy, co charakterystyczny. Jest chudy i wysoki, ma siwą długą brodę, łysieje. Przypomina trochę średniowiecznego czarnoksiężnika. Najczęściej można spotkać go w okolicach Placu Zbawiciela w Warszawie i na tamtejszej ASP, gdzie dorabia jako model. Naprawdę nazywa się Krzysztof Brandt, ale wszyscy mówią do niego Pinki - czytamy na culture.pl.
Jako pierwszy o jego śmierci poinformował raper Vienio.
Droga Warszawo, dziś odszedł w zaświaty Twój kolorowy syn Krzysztof. Wiesz, co nas łączy? Ta miłość, co się nigdy nie zakończy. Tak wykrzykiwał na ulicach, ubrany w zdizajnowane przez siebie kolorowe ubrania. Zapamiętamy go jako orędownika pokoju i miłości, entuzjastę życia i fana polskiej muzyki punkrockowej i reggae. Był przyjacielem wielu artystów oraz inspiracją dla młodych adeptów sztuk pięknych. Był kolorowym ptakiem na warszawskich ulicach. Występował w wielu klipach oraz brał udział w szeroko pojętym życiu artystycznym tego miasta. Kochał życie i ludzi. Modlił się zawsze o miłość i pokój na ziemi. Dziękuję Ci, Krzysztof, za wszystkie wspólne wesołe chwile - napisał muzyk.
Wspomnienie o Pinkim umieścił na Facebooku także Kamil Sipowicz.
Zmarł Pinki, jeden z pierwszych polskich hipisów. Był w grupie z okolic placu Zbawiciela. Obok Marka Kaweckiego i Filipa. Znałem go od 1969 roku. W XXI wieku krążył po okolicach Zbawixu, stając się poniekąd jego atrakcją. Mało kto wie, ale był wnukiem malarza Brandta. RIP. Ps. W 1972 były dwie piękne dziewczyny. Jedna nazywała się Majka, a druga Hania. Hania wybrała Zuzaka, a Majka Pinkiego. A ja zostałem na lodzie - czytamy wpis wdowca po \"Korze\".