"Poziom wody sięgał 1,7 m". Powódź zniszczyła dom Teresy z "Sanatorium"
Teresa z 8. sezonu "Sanatorium miłości" ma za sobą wiele trudnych doświadczeń. Jej mąż targnął się na własne życie, a dom, który budowała przez lata, został zniszczony przez powódź. "Trzeba było zaczynać od nowa" - wspominała w rozmowie z TVP.
Teresa jest jedną z sześciu kuracjuszek w 8. sezonie "Sanatorium miłości". Seniorka nie ukrywa, że w życiu szczęście nie zawsze jej dopisywało. 3 dni przed wyjazdem na turnus do Konstancina zmarła jej 97-letnia matka.
Chciałam zrezygnować, ale bliscy kategorycznie mi na to nie pozwolili. Spakowałam jedną walizkę i pojechałam — mówiła w TVP.
Uczestniczka show TVP przed laty przeżyła tragedię. Po zmianie ustroju jej mąż stracił pracę i popadł w depresję. W domu, który wybudowali,targnął się na własne życie. Ona została sama z trójką małych dzieci.
Zlikwidowali jego mleczarnię i stracił pracę. Szukał czegoś, ale nie znalazł. 30 czerwca dostał wypowiedzenie, a 15 lipca już go nie było. Zrobił to w naszym nowym domu [...] Ciągle zadawałam sobie pytanie: czy naprawdę nie było mu nas szkoda? Do dziś nie potrafię tego zrozumieć — wspominała.
Teresa z "Sanatorium miłości" rzuciła pracę jako sekretarka w szkole podstawowej, a na kilka miesięcy w roku wyjeżdżała do Francji— tam zarabiała jako opiekunka dla dzieci. Robiła wszystko, by wykończyć domw Tarnobrzegu.
Nie było jeszcze ani wody, ani łazienki, ani ogrzewania. [...] Zmieniłam od razu pracę. Zatrudniłam się w restauracji. Byłam barmanką i kelnerką. Z napiwków miałam drugą pensję. [...] W dwa lata wykończyłam dom. Nie było ekskluzywnie, nie było płytek, podłogi. Był po prostu beton, a na nim wykładzina dywanowa — opisywała.
Powódź zniszczyła dom Teresy z "Sanatorium miłości"
Los zaczął jej sprzyjać. Otworzyła restaurację i wybudowała drugi dom dla syna. W 2010 roku wydarzyło się coś, czego nie dało się przewidzieć. Woda doszczętnie zalała obydwie nieruchomości.
Wszystko musieliśmy wyrzucić z domu. I trzeba było zaczynać od nowa. Wszystko miałam już wykończone. Byłam taka szczęśliwa – piękny dom, ogródek. I nagle stało się najgorsze. Przyszła powódź. Wał został przerwany i wszystko znalazło się pod wodą. Dostaliśmy komunikaty, że nadchodzi fala i trzeba się ewakuować. Woda szła na naszych oczach – w ciągu godziny dom był zalany. Poziom wody sięgał 1,7 metra. Przez jakiś czas mieszkaliśmy w szkołach i internatach. Kiedy woda opadła, zaczęliśmy ratować to, co jeszcze się dało. A gdy sytuacja zaczęła się normować, przyszła druga fala powodzi. Tym razem nie było już czego ratować — trzeba było kuć ściany i zrywać podłogi — relacjonowała.
Gdzie szukać pomocy? Jeśli znajdujesz się w trudnej sytuacji i chcesz porozmawiać z psychologiem. listę miejsc, w których możesz szukać pomocy, znajdziesz TUTAJ.