Rola Gargamela przyniosła sławę Drzewiczowi. Ale i zniszczyła życie
Popularność roli Gargamela przyniosła mu sławę, ale i kłopoty w codziennym życiu. Wiesław Drzewicz wspominał, że przez tę rolę nie miał spokoju nawet w lesie. Padł nawet ofiarą kradzieży. - Smarowali mi samochód różnymi glinami, podcinali mi stołki w stołówce - mówił niedługo przed śmiercią w Polskim Radiu. 19 marca przypada 99. rocznica jego urodzin.
Najważniejsze informacje
- Rola Gargamela dała Wiesławowi Drzewiczowi ogromną rozpoznawalność, ale bywała uciążliwa w życiu prywatnym.
- Aktor miał bogaty dorobek teatralny i filmowy, m.in. w Teatrze „Syrena” i produkcjach Andrzeja Wajdy.
- Zmagał się z chorobą nowotworową. Zmarł w 1996 r., mając 69 lat.
Urodzony 19 marca 1927 r. w Warszawie, Wiesław Drzewicz konsekwentnie budował pozycję w teatrach i na ekranie. Po dyplomie krakowskiej szkoły (1948 r.) grał m.in. w Krakowie, Częstochowie i Bydgoszczy, gdzie dostawał poważne role. Gdy przeniósł się do stolicy, musiał zaczynać niemal od zera. Jak przypomina Import Ręczny, mimo szekspirowskiego doświadczenia traktowano go jak aktora „z terenu”.
Gargamel zniszczył Wiesławowi Drzewiczowi życie
Przełomem okazał się 1987 r., gdy reżyserka dubbingu Urszula Sierosławska zaproponowała mu rolę czarnoksiężnika w "Smerfach". Charakterny, natychmiast rozpoznawalny głos stał się wizytówką postaci. Popularność miała jednak drugą stronę.
Uciekam od tego Gargamela, chciałbym zapomnieć o tym, bo jest to dość krępujące. Ja nie mam prywatnego życia swojego. Na ulicy wszyscy za mną krzyczą, dzieci przychodzą, nietrzeźwi mężczyźni w różnym wieku też krzyczą "Gargamel", z takimi jeszcze niedobrymi przymiotnikami. Ja nawet na urlop nie mogę wyjechać. Byłem na takim urlopie na Mazurach, wspaniały ośrodek. Ponieważ był dość drogi, nie mieli kompletu i zorganizowali jakąś młodzież, było ich tam ze 150. Młodzież ta odczepiła mi rower wodny, puściła na jezioro w czasie burzy, smarowali mi samochód różnymi glinami, podcinali mi stołki w stołówce. Nawet chodząc na grzyby, to w lesie nie miałem spokoju, bo: "Patrz Gargamel szuka Smerfów" - mówił aktor niedługo przed śmiercią w Polskim Radiu.
Drzewicz nie był aktorem jednej roli. Widzowie zapamiętali go z "Człowieka z marmuru", "CK Dezerterów" , "07 zgłoś się" czy serialu "W labiryncie", gdzie zagrał powstańca Leona Guttmana. Lata spędzone w Teatrze "Syrena" ugruntowały jego komediowy profil. Sam podkreślał, że w teatrze kabaretowo-rewiowym najszybciej czuje reakcję publiczności, co dawało mu energię do pracy. Współpracował też z Andrzejem Wajdą, Januszem Majewskim i Piotrem Szulkinem.
Uciążliwe epizody rozpoznawalności dotykały go także na wakacjach.
"Nie miałem nawet spokoju w lesie. Kiedy wybrałem się na grzyby, krzyczano za mną: "Gargamel, chodź no tu"” – relacjonował. Zdarzały się sytuacje, gdy musiał uciekać przed natrętnymi fanami, jak podczas urlopu na Mazurach, gdy ktoś próbował "ukraść Gargamelowi" rower wodny.
Człowiek sceny i radia, bliski dzieciom
Mimo ambiwalentnych doświadczeń z popularnością miał dobry kontakt z najmłodszymi. Prowadził zagadki w „Zagadkowej niedzieli” w dawnej Trójce, co pamięta wielu słuchaczy. W życiu prywatnym uchodził za skromnego i lubianego kolegę. Krytycy i reżyserzy podkreślali jego rzetelność i to, że „dawał więcej, niż się oczekiwało”. Kiedy choroba uniemożliwiła mu dalszą pracę, do dubbingu Gargamela polecił Mirosława Wieprzewskiego.
Aktor całe życie mieszkał na Saskiej Kępie, cenił spacery w Parku Skaryszewskim i towarzystwo ukochanej spanielki. W latach 90. poważnie zachorował na raka płuc. Do końca starał się grać i nie robić z choroby sprawy. Zmarł 31 grudnia 1996 r., w wieku 69 lat, spoczywa na Cmentarzu Wolskim. Pozostawił po sobie zdanie, które wiele mówi o jego niezależności: "Nie jestem za Solidarnością, nie jestem za koalicją. Jestem niezależnym polskim dziadem".