Soyka chorował nie tylko na cukrzycę. "Pobroiłem z różnymi truciznami"
Stanisław Soyka 26 kwietnia obchodziłby 67. urodziny. Artysta zmarł w sierpniu ubiegłego roku. Ceniony muzyk borykał się z kilkoma chorobami. Zdiagnozowano u niego cukrzycę, zmagał się również z przewlekłą chorobą płuc. - Pobroiłem trochę z różnymi truciznami - mówił niegdyś w "Dzienniku Polskim".
Stanisław Soyka odszedł 21 sierpnia 2025 roku w Sopocie. Jego śmierć była szokiem. Odbył próbę do występu na Top of the Top Sopot Festival, po której wrócił do hotelu i zmarł. W ostatnich latach życia zaczął dbać o swoje zdrowie. Nie zawsze tak było.
Nie prowadziłem przez te sześć dekad życia sportowego. Na dodatek pobroiłem trochę z różnymi truciznami. Ta, która była najbardziej francowata, to nikotyna. Intensywne palenie przez ponad 40 lat spowodowało, że stwierdzono u mnie przewlekłą chorobę obturacyjną płuc — mówił w "Dzienniku Polskim".
Piosenkarz znany z utworów "Tolerancja" i "Cud niepamięci" w 2019 roku przeżył moment, który zaczął zmieniać jego myślenie o zdrowiu. Przez jakiś czas nie mógł złapać oddechu.
Miałem taki moment, że już mnie prawie nie było. Nie mogłem wziąć oddechu. W jednej chwili zrozumiałem, że nie ma ważniejszej rzeczy. Nie ma oddechu - nie ma tlenu. Nie ma tlenu - nie ma mózgu. Nie ma mózgu - nie ma życia — wyznał w "Gazecie Wyborczej".
Stanisław Soyka oprócz problemów z płucami borykał się z otyłością. Przy wzroście 175 cm ważył 123 kg. Gdy zdiagnozowano u niego cukrzycę, postanowił radykalnie zmienić styl życia.
Wspaniali lekarze przejrzeli mnie na wszystkie strony i okazało się, że mam cukrzycę typu II. Powiedzieli, że na razie nie muszę brać insuliny, tylko piguły i się monitorować. "Ale jak pan zrzuci 30 kg, to się może panu poprawić". Miałem cukrzyków w rodzinie, więc wiem, że to choroba utrudniająca życie — opowiadał w "Twoim Stylu".
Prokuratura badała śmierć Soyki
Stanisław Soyka zdecydował, że "jeśli coś jest w jego rękach, to to zrobi". Wykazał się sporą determinacją. Zmienił nawyki żywieniowe i zaczął być aktywny fizycznie. Sporo schudł.
Zrzuciłem te 30 kg, potem z 10 kg wróciło, ale czuję się dobrze i mnie to napędza. Można się naprawiać — zapewniał.
Artysta został pochowany na warszawskich Powązkach. Po jego śmierci prokuratura wszczęła śledztwo. Zostało umorzone, bo nie stwierdzono znamion czynu zabronionego ani udziału osób trzecich. Rodzina poprosiła o ograniczenie udzielania informacji o postępowaniu i przyczynie zgonu.