W PRL pisano: "Obraża naród polski". Tragiczny los "polskiej Marilyn Monroe"
Elżbieta Czyżewska była jedną z największych gwiazd PRL w latach 60. Krytycy i fani nazywali ją "polską Marilyn Monroe" i "Cybulskim w spódnicy" – zachwycała urodą, charyzmą i naturalnością w filmach "Małżeństwo z rozsądku" i "Wszystko na sprzedaż". Inne zdanie na temat artystki miały komunistyczne władze. W 1968 roku na łamach "Walki Młodych" otwarcie ją skrytykowano.
Przydomek "polskiej Marilyn Monroe" przylgnął do Elżbiety Czyżewskiej po jej występie w sztuce "Po upadku" Arthura Millera, w której zagrała Maggie – postać będącą pastiszem słynnej amerykańskiej gwiazdy. Na premierze w 1964 roku obecny był autor oryginału (odwiedził Warszawę podczas powrotu z ZSRR), który komplementował jej talent i kreację.
Aktorka zaczęła grać w filmach i stawała się coraz bardziej popularna. W 1965 roku poznała Davida Halberstama, laureata Pulitzera, który przyjechał do Polski jako korespondent "New York Times". Po 4 miesiącach znajomości został jej drugim mężem (pierwszym, do 1964 roku, był Jerzy Skolimowski).
Problemy Elżbiety Czyżewskiej zaczęły się w 1967 roku, gdy ukochany opublikował w "New York Timesie" tekst krytyczny wobec Władysława Gomułki. Po wydarzeniach Marca ’68, gdy komunistyczne władze rozprawiały się z uczestnikami protestów i osobami uznawanymi za niewygodne, artystka znalazła się pod coraz większą presją. Wyjechała z Polski.
Wróciła po kilku miesiącach, by zagrać w filmie "Wszystko na sprzedaż" Andrzeja Wajdy. Wówczas władze PRL otwarcie krytykowały ją za małżeństwo z obcokrajowcem i wyjazd z ojczyzny.
Powstaje pytanie, dlaczego nasza wybitna, polska przecież aktorka, zdradza nasze żywotne, polskie interesy? Czyżby tak ją otumanił zielony kolor amerykańskich banknotów? Jak można nazwać taką kobietę? Aktorkę, która wszystko zawdzięcza Polsce Ludowej, a która tak niegodnie obraża nas wszystkich, naród polski - pisano na łamach "Walki Młodych".
Elżbieta Czyżewska opuściła kraj jeszcze przed premierą filmu. Po wyjeździe do Nowego Jorku nie zdołała powtórzyć sukcesu z Polski. Przeszkodą okazał się silny akcent, przez co dostawała głównie niewielkie role.
Grała w teatrach off-Broadwayu, gdzie poznała młodą Meryl Streep. Gwiazda Hollywood podczas wywiadu dla University of Massachusetts Lowell wyznała, że Polka udzielała jej lekcji aktorstwa i uczyła polskiego akcentu (na potrzeby filmu "Wybór Zofii").
W tym samym czasie małżeństwo Elżbiety Czyżewskiej zaczęło się rozpadać. Smutki topiła w alkoholu, a z tęsknoty za ojczyzną popadła w kłopoty finansowe. Doszło do rozwodu.
Pijana wydzwaniała po całym świecie. Dochodziło do tego, że David Halberstam wyrywał telefon ze ściany, bo przychodziły rachunki na tysiące dolarów - wspominali jej znajomi w książce pt. "Elka" autorstwa Izy Komendołowicz.
O śmierci Czyżewskiej wspomniano w "New York Times"
Elżbieta Czyżewska zmarła 17 czerwca 2010 roku w szpitalu New York-Presbyterian na Manhattanie. Miała 72 lata. Przyczyną śmierci był rak przełyku z przerzutami do pnia mózgu.
O śmierci artystki wspomniał "New York Times", nazywając ją w artykule "królową bez kraju". Pogrzeb odbył się kilka miesięcy później, 18 października 2010 roku, w Warszawie. Spoczęła na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.