Zborowska o udziale w "Królowej przetrwania". Dlaczego "to nie dla niej"?
Zofia Zborowska jako jedna z gwiazd stacji TVN bez problemu mogłaby zasilić grono uczestniczek "Królowej przetrwania". Problem w tym, że nie czuje takiej potrzeby. Gwiazda serialu "Młode gliny" w serwisie Przeambitni wyznała, dlaczego ten format "nie jest dla niej".
Zofia Zborowska jest fanką programu "Królowa przetrwania". Z wypiekami na twarzy oglądała 2. sezon i nie może się doczekać, by zobaczyć kolejny (emisja zacznie się 4 marca). Jest ciekawa, jak w roli gospodyni poradziła sobie Małgorzata Rozenek (zastąpiła Izu Ugonoh). Mimo tego aktorka nie chciałaby zostać uczestniczką show.
Nie odnalazłabym się. To też nie jest format dla mnie — wyznała w serwisie Przeambitni.
38-latka dodała, że nie mogłaby zrezygnować z długiej rozłąki z bliskimi, w tym dziećmi — Jaśminą i Nadzieją. Trudno byłoby jej wyjechać na drugi koniec świata i zostawić ich w Warszawie. Nie bez znaczenia są też kontrowersje, jakie wzbudza "Królowa przetrwania".
To nie jedyny program, w którym odmówiłaby udziału. Wcześniej zrobiła to w przypadku innych popularnych show. Uważa, że wiele z nich nie pasuje do jej osobowości i nie przyczyniłoby się do rozwoju jej kariery.
Mam ogromną listę programów, którym odmówiłam, bo po prostu nie czuję takiego parcia na szkło. Wiem, że bym się męczyła w tych formatach, mimo że ludzie uważają, że byłabym dobra — tłumaczyła.
Zofia Zborowska dwa razy zrobiła wyjątek. W 2015 roku wystąpiła w "Twoja Twarz Brzmi Znajomo" (zajęła 2. miejsce), a wkrótce oboje z mężem (znanym siatkarzem Andrzejem Wroną) zadebiutują jako prowadzący "Love is blind: Polska" — randkowego formatu, który będzie pokazywany na platformie Netflix.
Zborowska o udziale w "TzG" i "Azja Express". "Skończyłoby się rozwodem"
Córka Wiktora Zborowskiego i Marii Winiarskiej jakiś czas temu zdradziła na Instagramie, że od wielu lat odmawia udziału w "Tańcu z gwiazdami", mimo że "tańczyła zawodniczo od 17 roku życia". Razem z Andrzejem Wroną nie wzięła również udziału w "Azja Express". Dlaczego?
Skończyłoby się to rozwodem. Bo w żyłach Andrzeja nie płynie krew, tylko rywalizacja, a w moich płynie kawka, ciasteczko, miły poranek, troszkę sportu i takie tam... — opowiadała.