Najważniejsze informacje
- Morgan Freeman przyznał, że wysokie wynagrodzenie może przesądzić o przyjęciu roli w słabszym filmie.
- Jak relacjonuje Plejada, aktor zwrócił też uwagę na wpływ obsady na ostateczny kształt produkcji.
- Wypowiedź wybrzmiała szerzej także dlatego, że Freeman ma za sobą role w najgłośniejszych filmach ostatnich dekad.
W rozmowie dla "The New York Times" aktor dostał pytanie, które regularnie wraca przy premierach mniej udanych produkcji. Morgan Freeman odpowiedział krótko i konkretnie. Z jego słów wynika, że nawet uznani aktorzy nie zawsze kierują się wyłącznie oceną scenariusza.
Freeman nie próbował tego łagodzić ani ubierać w branżowe formułki. - Jeśli zapłacą wystarczająco dużo, można przymknąć oko - powiedział w rozmowie z "The New York Times". W ten sposób wskazał, że pieniądze potrafią być równie ważnym argumentem jak artystyczna wartość projektu.
Wpływ aktora na ostateczny kształt filmu
Na tym jego komentarz się jednak nie kończył. Morgan Freeman zaznaczył również, że aktorzy często mają realny wpływ na finalny wygląd filmu. Taki udział może polegać na zgłaszaniu twórcom uwag do elementów, które wymagają poprawy jeszcze na etapie pracy nad produkcją.
Ta uwaga pokazuje, że decyzja o wejściu do projektu nie musi oznaczać pełnej zgody na każdy jego element. Freeman mówił o możliwości korygowania wybranych części filmu. Nawet wtedy pierwszy impuls do przyjęcia roli może jednak wynikać z warunków finansowych.
Kariera Morgana Freemana nadaje tej wypowiedzi wagę
Znaczenie tej wypowiedzi wzmacnia także dorobek aktora. Freeman zaczynał już jako kilkuletni chłopiec w szkolnych przedstawieniach, później pojawił się w sztuce off-Broadwayowej, a następnie grał na Broadwayu. Z czasem przyszły role telewizyjne, a na początku lat 80. także debiut na dużym ekranie.
Największą popularność przyniosły mu filmy "Skazani na Shawshank", "Siedem", "Za wszelką cenę" i "Mroczny rycerz". Dlatego jego komentarz o branżowych realiach odbił się szerzej niż zwykła anegdota z wywiadu.