Znany ksiądz balował razem ze Stiflerem! Są zdjęcia

23 stycznia w jednym z warszawskich klubów odbyła się impreza agencji influencerów "Stifler Hub", założonej przez Damiana Zduńczyka - kontrowersyjnego uczestnika programu "Warsaw Shore. Ekipa z Warszawy". Tym bardziej zaskakiwać może fakt, że wśród gości pojawił się... Rafał Główczyński, znany jako "Ksiądz z osiedla".

Ksiądz Rafał Główczyński i StiflerKsiądz Rafał Główczyński i Stifler
Źródło zdjęć: © AKPA, fot. Instagram | AKPA

Damian Zduńczyk, znany jako Stifler, to jeden z najbardziej kontrowersyjnych uczestników programu rozrywkowego MTV "Warsaw Shore. Ekipa z Warszawy". Lubi tatuaże (jednym z nich jest 42-centymetrowy penis), siłownię, imprezy i otrą zabawę.

Zdarzało się, że Stifler upijał się do nieprzytomności i wdawał się w awantury się z pozostałymi uczestnikami programu. Poza tym Zduńczyk nie wstydzi się nagości i chętnie opowiada m.in. o swoich podbojach seksualnych.

Kontrowersyjny uczestnik programu "Warshaw Shore" założył agencję influencerów "Stifler Hub", a w związku z tym zorganizował event, na który zaprosił zaprzyjaźnionych z nim celebrytów. Impreza odbyła się w warszawskim Klubie Capitol. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że wśród gości, obok Marianny Schreiber czy Heleny Deeds z "Żon Hollywood", można wypatrzeć... katolickiego księdza - Rafała Główczyńskiego.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Wojciech "Łozo" Łozowski o jurorach Must be the Music. "Nie każdy ma chrapkę na bycie jurorem"

Co prawda ksiądz nie pozował do zdjęć ze Stiflerem, ale pojawił się m.in. "na ściance", i świetnie radził sobie na parkiecie.

Ksiądz gościem na imprezie Stiflera?

Rafał Główczyński jest zakonnikiem, należy do zakonu salwatorianów, a swoją posługę pełni w parafii w Piastowie. Pracuje też jako katecheta w jednej z miejskich szkół, a w mediach społecznościowych znany jest jako "Ksiądz z osiedla". Z internautami dzieli się swoją wiedzą m.in. o wierze i Bogu.

Ponadto duchowny otworzył w Warszawie wyjątkową klubokawiarnię Cyrk Motyli, która okazała się hitem wśród mieszkańców stolicy. W lokalu nie było cennika ani alkoholu, nie używano też telefonów komórkowych.

"Naszym marzeniem jest, żeby to było miejsce, które będzie wydobywać piękno z ludzi, w którym osoby czujące się na co dzień samotne lub pominięte doświadczą trochę uśmiechu i życzliwości" - mówił duchowny.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie